SZAST-PRAST

Ludzie ludziom gotują piekło na ziemi. Lubię ciszę i spokój, i takie życie by innym nie wadzić. Nie jestem mizantropem, lubię ludzi, ale niechże i oni nie utrudniają mi życia.

Ludzie jednak muszą koniecznie zaznaczyć swoją obecność: a to kupią sobie pieska, który pozostawiony ujada przez cały dzień na balkonie, albo zostawią pieska w domu i piesek wyje, a potem wita głośnym ujadaniem o północy swoją panią. Niemal dzień w dzień słysząc łomot na suficie mam pewność, że nade mną jest nie mieszkanie, lecz obora lub stajnia.

Jakby tego było mało na ostatnim skrawku zieleni uchwalono (a jakże, jest na to uchwała) pobudować na Chełmie, raczej wcisnąć… pięć budynków mieszkalnych. Liczy się bowiem tylko „kasa, kasa, kasa”. Niech ludzie mieszkają jak śledzie w beczce, po co im otwarte widoki (po co w ogóle widoki), niech patrzą na mury, niech zaglądają sobie do garnków, niech słuchają ujadających piesków na balkonach. Po im widok łąki, trawy, po co w ogóle drzewa. Niech mieszkają i żyją na kupie…

Absurd!!! Absurd!!! Absurd!!! Trzeba wykrzyczeć widząc jak na niewielkiej przestrzeni, także pod moimi oknami, szybko trwa budowa pięciu bloków mieszkalnych. Już nigdy nie zobaczymy tych kilku drzew w pobliskim parczku, nigdy nie zobaczymy zachodu Słońca. A ci, którzy zamieszkają w tych budowanych blokach nie zobaczą ani wschodu, ani zachodu Słońca.

Nie sądziłem, że to pójdzie aż tak szybko, bo: szast-prast! pociągnięto przelotową „nitkę” Cienistej (bez, oczywiście, skrawka cienia), szast-prast! pobudowano olbrzymi handlowy blaszak, a teraz szast-prast! w ostatnią wolną przestrzeń zostanie wciśniętych jeszcze pięć bloków mieszkalnych.

Mieszkańcy mają prawo do widoku za oknem, gwarantuje to ustawa, pozbawienie widoku za oknem jest naruszeniem dóbr osobistych. Na podstawie tej ustawy mieszkańcy na Żabiance zablokowali jakąś absurdalną budowę. Próbowałem rozmawiać z niektórymi sąsiadami. Wszyscy kiwali głowami, że trzeba by „coś zrobić”. Nikt nic nie zrobił. Chciałbym zobaczyć minę tego sąsiada z parteru, który kiedyś chwalił, że mieszkamy „jak na wsi”. Teraz jego mieszkanie przekształci się w suterynę z widokiem na mur sąsiedniego bloku i jeżdżące raz za razem samochody.

Wszystko zapewne odbyło się „zgodnie z literą prawa”. Zamiast dużej pływalni lub całorocznego lodowiska, albo parku z ławeczkami, drzewami, fontannami będziemy mieli mury, mury, mury…

19 września 2013 r.