PRZYGNĘBIENIE ETC. ALBO MIĘDZY NICOŚCIĄ A PEŁNIĄ

Motto:

 

„… ateista woli być zawsze kierowcą,

wierzący może być także pasażerem,

który podziwia widoki, a ponadto wie,

że tych najwspanialszych podróży

nie jest w stanie sam zrealizować”.

 

Artur Sporniak Metafizyczny remis.

 

 Coraz częściej zastanawiam się nad sensem uczestnictwa w tzw. portalach społecznościowych. Zapewne, jako idea np. Twitter to wydawało się, że będzie wspaniała rzecz: oto za pośrednictwem Internetu mieli poznawać się ludzie i wymieniać swoimi doświadczeniami, refleksjami etc.

I tak jak – przykładowo – kamerę filmową można wykorzystać do kręcenia arcydzieł albo bezsensownych szmirowatych „filmów”, tak i np. Twitter stał się miejscem niewyobrażalnie wprost rozprzestrzeniającej się głupoty i ataków zmasowanej nienawiści.

Obiecałem czytelniom tych zapisków, przyrzekłem także sobie, że nie będę pisał na tematy polityczne, światopoglądowe itd. Tym razem jednak nie wytrzymałem.

Oto bowiem arcybiskup Marek Jędraszewski wypowiedział się na temat ekologii, cytuję z Twittera:

„– Ekologizm to zjawisko bardzo niebezpieczne, bo to nie jest tylko pod postacią nastolatki, to coś co się narzuca, a ta aktywistka staje się wyrocznią dla wszystkich sił politycznych, społecznych –„.

Nie znalazłem w tych słowach niczego ani nadzwyczajnego, ani odrażającego. Arcybiskup spotkał się jednak z tak zmasowanym atakiem nienawiści, że aż trudno uwierzyć, że takie słowa mogą pisać Polacy.

Wiele, bardzo wiele osób nienawidzi Kościoła katolickiego, w tym nade wszystko katolickich księży. Niektórzy ostentacyjnie w Internecie krzyczą, że nie posyłają swoich dzieci na religię, zamienili Boże Narodzenie na jakieś „święta” itd.

Kościół katolicki trwa już przeszło dwa tysiące lat. Różnie działo się w Kościele, jako instytucji. Przetrwał jednak wszystkie dziejowe zawirowania.

Ileż najwspanialszych dzieł: architektury, malarstwa, literatury, muzyki et cetera, powstało zainspirowanych wiarą w Boga. A co mają do zaoferowania ci wszyscy niedowiarkowie: jakieś „święta” bez Bożego Narodzenia.

Mam takie powiedzenie: „Jeżeli dobrze się zastanowić, to wszystko nie ma sensu. Jeśli dobrze się zastanowić, to wszystko ma sens”. Nikt nikomu nie broni być niewierzącym.

(Jeden z moich ulubionych pisarzy tj. Stanisław Lem był agnostykiem, a gdy go „naciskano” ostatecznie zdeklarował się, jako niewierzący.

Uważam jednak, że w jego książkach więcej jest metafizyki i wiary w Boga niż w wielu „świątobliwych” tekstach. Lem jednak nigdy nie walczył z Kościołem, ani nie wypowiadał się niepochlebnie o ludziach Kościoła).

Nikt nikomu nie broni nie wierzyć w Boga. Jeśli ktoś aż tak straszliwie nienawidzi Kościoła, jeżeli aż tak bardzo nienawidzi księży to, chyba coś z nim jest nie tak. Mógłby tę swoją energię spożytkować ot chociażby na sprzątanie dzielnicy, w której mieszka.

Jestem ciekaw jak ci nienawistnicy Kościoła, jak ci niewierzący traktują 25 i 26 grudnia bez łamania się Opłatkiem, bez Pasterki, bez uczestnictwa, chociażby na sumie, bez Kolęd et cetera?   

Wyszydzają Kościół katolicki, wyśmiewają księży, szukają wśród księży jakichś „tematów” (tak jakby „temat” pedofilstwa dotyczył tylko księży). Katoliccy księża to nie są Aniołowie. To są zwykli ludzie z krwi i kości z wszystkimi wadami, jakie posiada człowiek. Poświęcili jednak życie by służyć Bogu i ludziom.

Od dawien dawna, od zawsze, od pierwszych królów Polska była katolicka. Nasza kultura wywodzi się z tzw. „basenu śródziemnomorskiego” itd. Usunąć z Polski katolicyzm to tak jakby wyrzec się greki, łaciny itd.

Zresztą nie chce mi się o tym pisać: każdy średnio wykształcony Polak powinien o tym wiedzieć.

A co do ekologizmu oraz idąc tym tropem pogody atmosferycznej to przedziwne było w tym roku Boże Narodzenie. Śladu śniegu, w powietrzu niby… marzec.

27 grudnia br. około południa wyszedłem na swój codzienny spacer i słysząc jak z wieży kościoła pod wezwaniem Urszuli Ledóchowskiej „bije dwunasta”, „pstryknąłem” załączone do tego zapisku zdjęcie.

Grudzień to, czy… marzec?

27-28 grudnia 2019 r.