JACQUES BECKER

Z przyczyny obłożenia gardła (jest to skutek przeciągów) moja pani doktór zaordynowała mi antybiotyk przez pięć dni i… unikanie przeciągów. „Siedzę” zatem w domu, coś tam piszę, odkładam kolejne książki jako kompletnie nie nadające się do czytania (w tym Kosmos Gombrowicza) i prasuję, co jest do wyprasowania. (To zamiast siłowni. Jeśli miałbym w tym czasie dreptać w dusznym, i cuchnącym, jakimś gymnie wolę prasować przy otwartym oknie).

A jeśli prasuję, to i włączam telewizor (z pilotem na podorędziu tj. wyłączając, oczywiście dźwięk, kiedy tylko pojawiają się reklamy).

Czekając na film Jacquesa Brcckera (1906–1960) natrafiłem już o wpół do drugiej  na histeryczne oczekiwanie, na „naszych chłopców”, którzy mieli przylecieć z Francji około 15.00. 

AntonI-I-Antonina,1

Patrzyłem na ten wcale nie tak liczny (może zgoniony?) tłum, a zwłaszcza na tych maluchów, z piłeczkami w rękach, liczących na to, że otrzymają autografy, słuchałem tych „dyskusji” w studio telewizyjnym i jakoś nie mogłem zrozumieć jak można aż tak dziękować za ósme miejsce i robić z piłkarzy, którzy wcale nie grali aż tak nadzwyczajnie od razu… „bohaterów”.

Zacząłem oglądać film Jacquesa Beckera Antoni i Antonina (Antoine et Antoinette – 1947), 78 min. z Roger’em Pigaut’em w roli Antoniego i Claire Mafféi w roli Antoniny. Dla mnie jednak znacznie ciekawsze były role drugoplanowe: Noëla Roqueverta oraz  epizodyczne: Louisa de Funèsa i… Gérarda Oury.

Roger Pigaut and Claire Maffei in Jacques Becker's ANTOINE AND ANTOINETTE. Courtesy Rialto Pictures. Playing Sept 25-Oct 3

Bardzo lubię takie stare filmy, w których bardziej niż intryga interesuje mnie m.in. tło epoki. A poza tym film ten został zrealizowany z nerwem i werwą, bardzo dobrze jest grany, dobrze fotografowany. Jakże brakuje mi takich filmów w repertuarze telewizyjnym. Chętnie obejrzałbym, teraz w wakacje, właśnie Jacquesa Beckera m.in. Złoty kask (Casque d’or – 1952), 94 min., z Simone Signoret (1921–1985); Ali-Babę i 40 rozbójników (Ali Baba et les 40 voleurs – 1954), 92 min., z Fernandelem (1903–1971); Montparnasse 1919 (Montparnasse 19 – 1958), 115 min., z niezapomnianym Gérardem Philipe’m (1922–1959) itd.

Antoni-i-Antonina,3

 Film się skończył, było już wpół do piątej, a „nasi chłopcy” nie nadchodzili. Tymczasem w studiu telewizyjnym można było wysłuchać takich „dyskusji”, „opinii” itp. na temat piłki nożnej, a zwłaszcza „naszych bohaterów”, że mogła rozboleć głowa. Wreszcie pod ścisłą ochroną policji „nasi chłopcy” szybko przemknęli do autokaru.

Antoni-i-Antonina,4

Łza się oku kręci, kiedy przypomnę sobie jak w 1974 r. Orły Górskiego wracali, ze Srebrnym Medalem, z Mistrzostw Świata w Niemczech.

Całe szczęście, że Euro 2016 nie kończy się na „bohaterskim” 8 miejscu, bo wieczorem obejrzałem mecz, także ćwierćfinałowy. Kibicowałem Walii, której życzę aby zaszła jak najwyżej. Trochę mi szkoda Belgów. Gdyby „nasi chłopcy” zagrali przeciwko Portugalii tak, jak Walia z Belgią, to być może byliby bohaterami. Kibicuję zatem Walii oraz… Islandii.

2 lipca 2016 r.