„INACZEJ BĘDZIE TAK, JAK JEST”

Mój poprzedni zapisek z 18 czerwca br. o „niewykluczonym kluczowym” był, oczywiście, żartem. Już chyba pozostało tylko śmiać się z bezmyślności piszących i rozmawiających ciągle powtarzających, że coś jest „nie wykluczone”, albo „kluczowe”, że coś jest „ciężko” powiedzieć, że coś się dzieje nie mniej, ni więcej, lecz tylko… „troszeczeczkę”, albo że „przekracza” (a dlaczego się nie „rozkracza”?). Kto w ogóle wymyślił jakieś… „wykroczenia”? Jeśli jest „wykroczenie”, to może być i „rozkroczenie”.

Ostatnio modny także stał się… „scenariusz”. Nic, tylko wszędzie słychać o jakichś „scenariuszach”. Jeśli już mowa o scenariuszu, to przecież przedtem powinna być nowela filmowa, a potem scenopis. Nie, zewsząd słychać tylko o „scenariuszach”. Jest więc i „scenariusz polityczny”, i „scenariusz uzgodnień”, i „scenariusz rozwoju wypadków” itd.

Poza tym chyba nigdy dotąd słowo pisane nie było na tak niskim poziomie, zwłaszcza w środkach masowego przekazu. Oto próbka z miejscowej gazety:

„48 meczów mundialu już za nami. Strzelono w nich 136 goli. 90 procent meczów było ciekawych. Mundial wkracza dzisiaj w decydującą fazę – do rozegrania pozostało już tylko 16 spotkań. Rzeczywiście mało, jeśli weźmie się pod uwagę poziom wcześniejszych gier. Dla jednych to niedosyt, dla drugich szansa na lepszą percepcję pozostałych spotkań. Uprzedzając przebieg wypadków…” itd. w podobnie bezmyślnym stylu.

„Uprzedzając przebieg wypadków” już dziś mogę powiedzieć, że niektóre drużyny „poprzekraczały” same siebie. A już zupełnie poważnie to mam nadzieję, że Brazylia przegra z Chile, Urugwaj z Kolumbią, Grecja z Kostaryką, Belgia z USA.

Język, posługiwanie się nim, jest emanacją kultury. Mam znajomego, ba, uważającego się za pisarza, który nie może oduczyć się mówić „nie umie”, „nie rozumie”. Inny znowu uczelniany profesor, ciągle miesza rodzaj gramatyczne mówiąc np. „no to, Jasiu, na twoje imieniny tylko whisky poszło półtorej litra” itd.

Poezja, literatura, w ogóle kultura, jest teraz na beznadziejnie niskim poziomie. Takie samo zdanie ma m.in. Marian Opania, który mówi, że:

„Ale to groza, co dzieje się w tej chwili z polską kulturą. Liczy się tylko pieniądz. Schlebia się najgorszym gustom. I nie wychowuje się publiczności. A publiczność trzeba sobie wychowywać i mówić jej: to jest dobre, a na to nie chodź. Inaczej będzie tak, jak jest”.

28 czerwca 2014 r.