„HOSTIE SZKLANEK” ALBO „OSIEROCONE NIEDOPAŁKI”

Po wielekroć pisałem i podkreślałem, że w życiu literackim chyba nic już mnie nie zaskoczy, chociaż coraz częściej można dostrzec coraz większe i coraz częstsze absurdy. Mogę, oczywiście na te absurdy, zwłaszcza literackie, nie reagować – bo wiadomo, absurd jest absurdem – ale milczenie oznacza zgodę. A zgody na owe absurdy być nie może.

Notuję ten zapisek jako polonista, jako autor przeszło dwudziestu książek (w tym kilkunastu książek poetyckich), a nade wszystko jako mieszkaniec Gdańska. Albowiem to także z moich podatków jest przyznawana Pomorska Nagroda Literacka „Wiatr od Morza”, w tym także Literacka Książka Roku (plus oczywiście jakieś kilkanaście, a może nawet więcej tysięcy złotych z kieszeni podatnika).

W Gdańsku liczącym około pół miliona mieszkańców, jest chyba nie mniej niż stu poetów. W tzw. dużym Trójmieście (Gdańsk, Sopot, Gdynia wraz z przedmieściami) liczącym chyba z milion mieszkańców jest tych poetów około trzystu. A w całym Województwie Pomorskim zapewne nie mniej niż tysiąc.

Nie znam ani rzeczywistej ilości pomorskich poetów, ani ilości wydanych przez nich książek. Co roku jednak owi poeci wydają, w różnej postaci tzn. i szeleszczącej (tzn. na papierze) oraz elektronicznej (tzn. w Internecie) wiele książek.

Dokonanie zatem selekcji, wyboru najlepszej książki poetyckiej jest, moim zdaniem, naprawdę bardzo trudną czynnością. Inna sprawa, że tych tomików poetyckich w gdańskich księgarniach najzwyczajniej nie ma. A w Internecie natrafia sią na nie przypadkowo.

W tym roku nominacje do Literackiej Książki Roku otrzymały następujące pozycje: Barbara Szczepuła za W domu wroga, Dariusz Filar za Szklanki żydowskiej krwi, Tadeusz Dąbrowski za Scrabble, Antoni Pawlak za Ale bez rozgrzeszenia.

Literacką Książką Roku został tomik Antoniego Pawlaka, liczący 430 wersów i 34 utwory, a więc trochę więcej niż pół arkusika autorskiego. No tak – mógłby ktoś powiedzieć – ważna jest nie ilość, lecz jakość.

Tomik Ale bez rozgrzeszenia przeczytałem w całości w ciągu… kilkunastu minut, bo tyle – nie więcej – zajmuje lektura tego dzieła nagrodzonego jako Literacka Książka Roku. I każdy utwór opatrzyłem odręczną notatką albo kilkoma znakami zapytania.

Zawartość bowiem nagrodzonej książki to nie jest literatura, nie jest poezja, to są jakieś dyrdymały. (To najdelikatniejsze określenie).

Bo gdzież jest literatura, gdzież poezja, gdy Pawlak pisze:

„niech pan pojedzie do Francji – powiedział mężczyzna siedzący / przy sąsiednim stoliku obok dudnił świat kłębił się / kosmos gwiazdy wirowały mężczyzna pił piwo / biała gołębica wydziobywała mu / oczy;” (Muszę wyjechać do Francji, s. 7);

„moja ojczyzna to podpity żołnierz / lejący w zaułku Hradec Kralove” (Moja Ojczyzna jest I, s. 8);

„podniosłem się od stołu: napisałem / wiersz że nasza / miłość umarła / uśmiechnęła się; skoro / już wstałeś / to zaparz herbatę” (Sceny małżeńskie z północnej Polski, s.9);

„w Nowy Jorku jest ciepło światła ulicznych / latarń przebijają brzuch nocy wypełzającej z parku / z dala łka policyjna syrena zbliża się północ…” (Nowy Jork 8 grudnia 1980 r, s .12);

„Polska… kurwa / jego mać – mówi rzucając / gazetę na podłogę / jak każdego ranka” (Jak każdego ranka Ewa przegląda gazetę, s . 19);

„kiedy wyjeżdżasz nie sprzątam / popielniczki z osieroconymi / niedopałkami ona daje mi złudzenie / że jesteś że zaraz wejdziesz / uśmiechniesz się coś powiesz / i zapalisz papierosa” (Tęsknota niedopałków, s 38).

To zastanawiające, że spośród kilkuset książek i tomików jury wybrało akurat cienki tomik o „mężczyźnie, któremu biała gołębica wydziobywała oczy”, o „brzuchu nocy wypełzającej z parku”, o „kurwa jego mać” czytaniu codziennych gazet (kto teraz czyta papierowe gazety?), o „podpitym żołnierzu lejącym w zaułku”, o „osieroconych niedopałkach” (czy czujecie ten smród kilkudniowych niedopałków?) itd.?

W Internecie na Trojmiasto.pl, „Kultura i rozrywka” można znaleźć następującą informację:

„Jak podkreśla Elżbieta Pękala – przedstawicielka kapituły nagrody podczas laudacji – poezja ta jest »wielkim społecznym rachunkiem sumienia«.

Potwierdził to niejako sam zwycięzca w podziękowaniu.

– Mój towarzysz rozchwianej młodości, Olo Jurewicz, powiedział że jestem chory na Polskę. To taka wstydliwa choroba i w związku z tym chciałbym o coś państwa prosić. Jest taka wieś w Polsce, nazywa się Usarz, i w tej wsi narodził się faszyzm. Mam nadzieję, że nie pozwolimy na to, żeby on rozlał się po całym kraju – powiedział Antoni Pawlak”.

Kto to jest Elżbieta Pękala? – można by zapytać. – I jak to się dzieje, że osoby, które niczego nie dokonały w sztuce i literaturze oceniają innych?

Ale bez rozgrzeszenia to… „wielki społeczny rachunek sumienia”. Ludzie, trzymajcie mnie, bo pęknę ze śmiechu. Zresztą, gdy czytam znajomym przez telefon utwory z tego tomiku reakcja jest taka sama: najpierw jest zdumienie, „że coś takiego można było nagrodzić”, a potem śmiech do rozpuku. Już dawno nie udało mi się tak rozśmieszyć znajomych.

A to, że w Usarzu narodził się faszyzm nie chce mi się nawet komentować. Pawlak bowiem bredzi nie tylko w swoich wierszach. A poza tym jeśli jest aż tak litościwy, to dlaczego nie zadeklarował, że przyjmie do siebie chociażby jedną rodzinę migrantów.

Jestem niemal pewien, że w Województwie Pomorskiem są naprawdę utalentowani literacko ludzie, którzy co jakiś czas wydają intersujące książki. W takiej jednak sytuacji jaka istnieje, przy takim składzie kapituły, nie mają jednak absolutnie żadnych szans na jakąkolwiek nagrodę, nie tylko na Literacką Książkę Roku Województwa Pomorskiego.

(Tekst ten jest skróconą i złagodzoną wersją większej całości).

29-31 października 2021 r.

Ps. Na zdjęciach opublikowanych z tzw. gali Pomorskiej Nagrody Literackiej widać, że nominowani postanowili zaprezentować się byle jak, czyli na tzw. „luzie”. Moim zdaniem wyjście na scenę w dżinsach, w koszuli wyrzuconej na wierzch i, nie wiedzieć po co, w szaliku to jest brak szacunku dla literatury, dla czytelnika, dla osób zgromadzonych na owej gali.

Artyści, literaci nie muszą wdziewać garniturów, krawatów itd. Traktując jednak byle jak odbiorców tak samo będą traktowani.