EUROPEJSKI POETA WOLNOŚCI

W piątek (23 marca br.) miałem coś do załatwienia w centrum Gdańska. Przy okazji, korzystając ze słonecznej pogody, postanowiłem przejść się w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów dotyczących Nagrody Europejski Poeta Wolności przyznawanej przez Miasto Gdańsk.   

Trochę się po śródmieściu pokręciłem, lecz nigdzie żadnych ogłoszeń, plakatów, zaproszeń, opisów sylwetek nominowanych poetów, nie wspominając o ich książkach, itp. itd. nie spotkałem. Dopiero na Długim Targu w jedynym (!) miejscu, przy drzwiach, zdaje się, biura tej nagrody, można było zauważyć ogłoszenia. Zaszedłem trochę z ciekawości, a gdy dostrzegłem pytające oczy młodej urzędniczki zagadnąłem:

– Gdzie można kupić książki nominowanych poetów?

– Nigdzie – odrzekła młoda dziewczyna.

– Nawet tutaj, w biurze nagrody? – nie dawałem za wygraną.

– Po uroczystości wręczenia nagrody będziemy mogli jeszcze rozdać trochę kompletów zainteresowanym osobom – uzupełniła swoją odpowiedź urzędniczka.

– A może ja jestem taką zainteresowaną osobą?

– No tak, ale możemy komplet nominowanych książek przekazać dopiero po uroczystości.

– Ale ja te książki chciałem kupić. Dlaczego miałbym czekać aż do werdyktu jury? Kto tu jest kierownikiem? – w dalszym ciągu nie ustępowałem.

Urzędniczka wymieniła nazwisko i kiedy poprosiłem o rozmowę z przełożonym wstała wreszcie zza biurka i gdzieś na chwilę zniknęła. Szybko wróciła, otworzyła jedną z szaf i wręczyła mi pakiet z ośmioma nominowanymi książkami. Podziękowałem i… musiałem zmienić plany na dalszą część dnia, ponieważ pakiet z książkami okazał się dość ciężki.

W domu od razu przystąpiłem do lektury i, coraz bardziej rozczarowany, odkładem książka po książce, a były to następujące pozycje: Luljeta Lleshanaku (ur. 1968 r. Albanka) Dzieci natury; Tozan Alkan (ur. 1963 r., Turek) i Wiatr; Pablo García Casado (ur. 1972 r., Hiszpan) Pieniądze; Serhij Żadan (ur. 1974 r., Ukrainiec) Etiopia; Kristin Berget (ur. 1975 r., Norweżka) Der ganze Weg; Durs Grünbein (ur. 1962 r., Niemiec) Mizantrop na Capri; Petr Halmay (ur. 1958 r., Czech) Tylne światła; Ryszard Krynicki (ur. 1943 r., Polak) Kamień, szron.

Moją uwagę zatrzymały na chwilę, ale tylko na chwilę, utwory dwóch autorów: Ukraińca oraz Niemca i to w którymś z nich upatrywałem zwycięzcy. Stawiałem raczej na Ukraińca.

Z relacji prasowych wynika, że odbyły się aż cztery głosowania i niewiele brakowało by wygrała Albanka lub „nasz” Ryszard Krynicki. Nie, to byłoby jakieś nieporozumienie, gdyby tę nagrodę otrzymał Krynicki. Zresztą, za co? Na pewno nie za… wiersze. Dobrze zatem, że nagrodę otrzymał Durs Grünbein. Przeczytałem niemal wszystkie jego wiersze z nagrodzonego tomu Mizantrop na Capri. No cóż, mnie nie rzuciły na kolana. Co, poza tym, ma wspólnego ten „podróżujący w głąb dziejów poeta” z… wolnością wymienioną w nagrodzie konkursu? Chyba nic.

Zresztą – według jury – nagrodę otrzymał za… „nowatorskie wykorzystanie tradycji antycznej dla odsłonięcia schorzeń współczesnej cywilizacji i zagrażających jej niebezpieczeństw”. Gdzie się jurorzy tych „schorzeń i niebezpieczeństw” doszukali doprawdy trudno dociec, chociaż Mizantropa na Capri przeczytałem z należytą uwagą.

No i tak jak dwa lata temu Europejski Poeta Wolności został odfajkowany, tak i wszyscy natychmiast i o tegorocznym także przez najbliższe dwa lata, albo i szybciej, zapomną.

Najszczęśliwszy jest, oczywiście, Durs Grünbein, który zainkasował 100.000 złotych, Zresztą jakiemuż poecie nie przydałyby się owe 100.000 złotych? Stąd też niemal każdy próbuje startować w organizowanych tu i ówdzie, i dość popłatnych, konkursach. Oto, bowiem do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius 2012 zostało zgłoszonych aż ponad sto książek. No proszę, aż z przeszło stu (!) poetów tylko trzem nie pęknie balonik (za całokształt twórczości: 100.000 złotych; za książkę roku – 50.000 zł i za debiut – 20.000 zł). Liczy się, oczywiście, „kasa”, ale gdybyż te nagrody miały jeszcze jakiś… np. „środowiskowy” prestiż.

Czy ci poeci, których książki zostały zgłoszone do konkursu zdają sobie sprawę, że wielu z nich, bardzo wielu, nie ma żadnych szans ma jakąkolwiek nagrodę? A czy ci, którzy mają jakąś szansę wiedzą, że nagrody są przyznawane nie dlatego, że ich teksty są świetne, a książka pięknie wydana pod względem edytorskim, lecz… arbitralnie?

Kończąc ten zapisek chciałbym dodać, że… wiosny, niestety, nigdzie jeszcze nie widać. Marzec to zdradliwy miesiąc: Słońce już nawet cały dzień pięknie przygrzewa, ale bez ustanku wieje niemal „ze wszystkich stron” przenikliwy i zimny wiatr.

Dużą radość za to sprawił mi film pt. Wielka premiera (Cosi – 2010 r.) Christophera Menual’a oraz wczorajszy spektakl Jacques’a Lassalle w Teatrze Telewizji „na  żywo” pt. Szkoła żon Moliera ze znakomitymi rolami dwojga młodych aktorów: Anny Cieślak i Piotra Bajtlika.

27 marca 2012 r.