CYBÈLE

Są dwa typy pogody, których najbardziej nie znoszę: jeden to sytuacja, gdy deszcze świętojańskie nieoczekiwanie przekształcają się w tzw. „deszczowy lipiec”, czyli to, co bezustannie, aktualnie mamy na co dzień. Zresztą sam „deszczowy lipiec” byłby nie najgorszy, gdyby w kinach grali dobre filmy i gdybym natrafił na książki do czytania… Nie znoszę parnych, ciężkich, dusznych dni. Co innego upały. Może być ponad trzydzieści stopni Celsjusza, a ja wtedy czuję się bardzo dobrze.

Drugi typ pogody, to ziąb ciągnący ze wszystkich możliwych stron. Tak jak jest przeważnie w marcu. Moją ulubioną porą roku jest jesień. A jeśli przytrafi się ciepły, pogodny, październik z „babim latem”, to nie ma piękniejszej pogody.

Dlatego też, kiedy dziś pojawił się zapchany po brzegi autobus z zaparowanymi oknami zrezygnowałem z wyjazdu do biblioteki i wymiany książek. Po sponiewieranej w tłumaczeniu powieści Paula Bowlesa Pod osłoną nieba, miałem odwieźć m.in. przeczytaną zaledwie w jednej trzeciej autobiografię tego autora. Dopóki bowiem Bowles opisuje swoje dzieciństwo, jest to nawet ciekawa lektura, ale potem wszystko staje się nieprawdopodobne.

Szybko, bo zaledwie w ciągu kilku godzin, przeczytałem krótką, bo koło 130 stronicową powieść Siegfrieda Lenza pt. Minuta ciszy. To z ciekawości, po obejrzanym niedawno telewizyjnym filmie, pod tym samym tytułem.

Dostrzegłem, że w przeczytanych ostatnio przez mnie powieściach, które traktują o miłości, o uczuciach i rzeczach wzniosłych oraz ostatecznych w ogóle nie ma… Boga, ani – chociażby – cienia metafizyki. Przedziwne pisarstwo.

Avray,1

Za to wielką radość sprawił mi film Niedziele w Avray (Les Dimanche de Ville d’Avray –1962), 110 min., reż. Serge Burguignon z Hardym Krüger’em w roli Pierr’a i Patricią Gozzi w roli Francoise. Film ten został nakręcony według powieści Bernarda Eschasseriaux (1924-2010) z 1958 r., do dnia dzisiejszego niestety nieprzetłumaczonej na język polski. Może zresztą to i dobrze, bo film Burguignon’a jest arcydziełem.

Oglądałem ten film jakieś… 50 lat temu i wywarł on na mnie bardzo wielkie wrażenie. Teraz, oglądany nie na szerokim ekranie, lecz na monitorze komputera nic jednak nie utracił ze swojej ponadczasowej atmosfery. Zwłaszcza aktorstwo Hardy Krüger’a i partnerującej mu Patricii Gozzi jest najwyższej próby.

A nade wszystko jest to film o uczuciach, jakże pięknie ponadto przez niezapomnianego Henri’ego Decaë (1915-1987) fotografowanych.

11 lipca 2017 r.