„WIDAĆ CZUBKA, GÓRY NIE WIDAĆ”

Mam znajomego, który niemal każdą sprawę stara się obrócić w żart albo chce być złośliwo-cyniczno-luzacki. Kilka tygodni temu wyjechał do USA i będzie tam jeszcze przez kilka tygodni. Przysyła mi selfie z różnych miejsc z dowcipnymi, w jego mniemaniu, komentarzami. Ostatnio przysłał mi selfie, z komentarzem: „Jestem wielki, jestem na czubku góry…” i tu wymienił szczyt, na który się wskrabał, lecz którego, jak to na selfie, nie widać. Odpisałem mu: „Czubka widać, góry nie”.

Bo ten sam jego mail zawierał złośliwości nad moim nieustannym zachwytem sopranem Jackie Evancho. Poprosiłem go bowiem aby, skoro już poróżuje po Ameryce, rozejrzał się za… Jackie Evancho. Sugerowałem nawet, że jak to: być w Ameryce a nie pójść na koncert Jackie Evancho, to tak jakby być w Rzymie a Papieża nie widzieć. Za cały komentarz odpisał mi, że podczas swoich amerykańskich peregrynacji spotkał jakąś m.in. Rumunkę, która opowiedziała mu, że nawet w Rumunii „takich Jackie Evancho jest ze siedemset”. No, cóż, można i tak. Dziwi mnie jednak wciąż, że ludzie, którzy niekiedy zjechali niemal cały świat tak naprawdę nic nie widzieli. Mam nadzieję, że pasuje w tym miejscu cytat Seneki:

„Powinieneś odmienić duszę, nie powietrze. Choćbyś przemierzał niezmierzone przestrzenie i choćby – jak powiada Wergiliusz – i ziemie, i miasta sprzed oczu twych znikały z oddali, wady twe będą ci towarzyszyły, dokądkolwiek się udasz”.

Być może to prawda, że podróżując stajemy się, w swoim mniemaniu, „lepsi”, ponieważ doświadczyliśmy „czegoś”, czego inni nigdy nie doświadczą. Tylko, że, niestety, na nic takie doświadczenia się nie przekładają. Któż tak bowiem potrafi opisywać podróże jak np. Gustave Flaubert?

Nie ma to jednak jak dobre mniemanie o sobie. Oto w całym pęku czasopism literackich, który zapchał moją skrzynkę pocztową podczas pobytu w sanatorium, natrafiłem w jakimś miejscu, jakiegoś artykułu, na takie oto m.in. zdanie: „Ta wysoko notowana poetka z kolegami-poetami spotyka się na różnych płaszczyznach. A jak spotkania, to rozmowy. Z takich rozmów odbywanych realnie lub elektronicznie powstały wywiady…” itd. „Wysoko notowana poetka”… aż chciałoby się zapytać: przez kogo? Przez kolegów-poetów? Bo w wierszu, który jest dodany do artykułu nie ma ani cienia poezji. No tak, ale jest to, zdaniem kolegów-poetów… „zajebisty” wiersz.

Podróżowanie, pisanie wierszy, itd. To wspaniałe zajęcia, ale udają się tylko bardzo, bardzo nielicznym. Tym, którzy mają talent, lub, chociażby… smykałkę.

27 listopada 2014 r.