SREBRNE ADAGIO – opinia dr hab. Krystyny Turo

Kolejny tom poezji Jana P. Grabowskiego, zatytułowany Srebrne adagio. Wybór poezji – to autorski wybór wierszy powstałych w latach 1986–2003 [1].

Grabowski ma w swoim dorobku kilkanaście tomów poezji i prozy, w tym kilka ciekawie opracowanych i wydanych „wyborów”. Ostatni „wybór liryków” opublikowany w 2003 r. nosi tytuł Sonata obojowa. Muzyczny charakter tytułów dwóch ostatnich, autorskich „wyborów” nie jest przypadkowy, wnosi istotne, osobne znaczenia, ale równocześnie łączy je ze sobą.

Opublikowane w Sonacie obojowej wiersze to liryki z lat 2000–2002, utwory z lat przełomu, które w zbiorze ułożone zostały chronologicznie. Ten wydawałoby się formalny układ tekstów jest „przełamany”, każda chronologicznie wyodrębniona część opatrzona została własnym tytułem. I tak, liryki roku 2000 – to Adagio na obój, 2001 – Nic: tylko życie, 2002 r. – W świetle jasnoturkusowym. A zatem tytułowe adagio z tego tomu[2] pojawiło się już w wyborze wcześniejszym, w Sonacie obojowej, w jej pierwszej części, otwierającej zbiór. Wspominam o tym, ponieważ oba te „wybory” rozpoczyna poeta dwoma tymi samymi wierszami[3], utworami, które, jak odczytuję, najpełniej odkrywają istotę poezji Grabowskiego, która jest „koncertem dla Pana pisanym. Na Jego chwałę, / a dla nas – na radość, na zachwyt nad światem”[4], gdzie to „w drodze ku Niemu wciąż jeszcze jesteśmy. W drodze, / której celu, ani przeznaczenia tak naprawdę nie znamy”.

Poeta bardzo stanowczo (Chodź, pójdź za mną…) zaprasza do wędrówki prowadzącej na spotkanie „Niespotykanego”, prosi o pozostawienie „dusznej klatki swojego mieszkania” i „codziennych: spraw, zdarzeń, wymiarów”. Zaprasza do wejścia „w krajobraz zimowy”, bo „to w nim, nie w liryku, spełni się poezja bez słów”. I tak właśnie jest: w krajobrazie, w przestrzeniach natury głęboko jest zakorzeniona poezja metafizycznej refleksji Jana P. Grabowskiego, liryka, która dotyka spraw najważniejszych, którą stwarza, jak twierdzi bohater liryczny, „mój Przewodnik podczas tej wędrówki”. Natura jest źródłem i przestrzenią istnienia metafizycznej poezji Grabowskiego, poezji dotykającej spraw bytu, przemijania, śmierci, miłości. Jest to poezja pytań zasadniczych: „Gdzież to zawędrowaliśmy? Gdzie jesteśmy? Nikt nie wie? / Może tylko On, który nas tu przywiódł, aby – właśnie nam? – / jeszcze raz pokazać… że jest. Że bez Niego nic nie może się obyć? / Bez niego i naszego, w tym stworzeniu, udziału?”. Poeta pytając o tajemnicę istnienia świata i człowieka wyśpiewuje pieśń na chwałę jego stwórcy, ujawnia muzykę własnej duszy zrodzoną w bezpośrednim doświadczeniu, zachwycie, wygraną w dziękczynieniu.

Zbiór wydany w 2003 r. – to poetycka Sonata obojowa, stworzona (jak czytamy we wstępie ks. infułata Stanisława Bogdanowicza,) z okazji jubileuszu twórczej pracy poety, ale dodajmy – jest to poezja czasu wyjątkowego – liryka roku dwutysięcznego, lat przełomu, a zatem – tu: „sonata” i „adagio” – to utwory „wygrane” na chwałę Panu za „obecność” w tych wyjątkowych wielkich latach, latach niezwykłego jubileuszu.

Srebrne adagio ma także charakter jubileuszowy. Tu twórca dodatkowo jeszcze „wędruje” po rozległych przestrzeniach własnej liryki, wędruje i z dużą pieczołowitością wybiera z własnego, bogatego, 25–letniego poetyckiego dorobku to, co podniośle tworzy jego osobny, jubileuszowy tom – właśnie – „srebrny”[5].

Srebrnym adagio Grabowski jakby w zwolnionym tempie, w świadomym wyciszeniu i zamyśleniu (bo „adagio” z znaczeniu muzycznym – to utwór w zwolnionym tempie, a w tłumaczeniu dosłownym – to „cicho”, „powoli”) pokazuje własny dorobek, wybiera z niego to, co pozwala mu w skondensowaniu ukazać własne widzenie świata i osoby. Tak więc Srebrne adagio to tom osobny, szczególny, stworzony na nowo, na nowo skomponowany, na nowo nazwany; to tom poezji refleksyjnej, formułującej pytania egzystencjalne, ukazującej dramat człowieczego istnienia doświadczony w bezpośrednim przeżyciu, osobnym i samotnym ludzkim dotknięciu nieustannie zmieniającego się świata przyrody, jej całorocznego cyklu. I zawsze, obcowanie z naturą jest dla poety próbą dotknięcia Tajemnicy, bo tylko „na leśnej polanie”, „za miastem”, stojąc przed „górą bzu” można odnaleźć Boga i… siebie, bo „w mieście trudno znaleźć metafizykę. W przyrodzie ona jest wszędzie.”.

Przyroda w poezji Grabowskiego jest przestrzenią, wydarzeniem, zjawiskiem niepowtarzalnym, które rodzi zachwyt, daje radość i prowadzi do refleksji: „aż tyle życia i na tak krótko?”. Jest to liryka głęboko przeżyta, bezpośrednio doświadczona i… metafizyczna. I jakże realna w poetyckich obrazach, umocowana w oliwskich wzgórzach, kaszubskich jeziorach, Gdańsku-Chełmie, na ulicy Długiej w Gdańsku, w Gdyni-Wiczlinie, w Malborku czy Ustroniu Morskim; to poezja bardzo dokładnie określonego miejsca i czasu. To wręcz dokument, sprawozdanie, próba poetyckiego „zapisania” własnego istnienia, uporczywego znaczenia i utrwalania swojej obecności w nieustannie zmieniającym się świecie. Wyrasta z ulotnej chwili zadumy, zamyślenia.

Poezja Jana P. Grabowskiego ma wielką szansę przetrwania, bo jest to liryka ogromnej ufności, ale i zwątpienia, poezja trwogi, bólu, ale i wielkiej radości, zachwytu, uświęcenia zwykłości oraz zdecydowanej pokory wobec kwestii absolutnych, „ukojenia”, „pogodnej rezygnacji”, ale i „wywyższenia” człowieka, poezja dziękczynienia oraz wiary w człowieka i w niewidzialnego, lecz osobowego Boga. Pojawia się w niej także i Nicość, np. w wierszu pt. Jedyne, co jest pewne? – rodząc pytanie i niepokój. Jej „obecność” to pewnik? Czy tylko pytanie prowokujące? Jeżeli nawet „Przestwór nocy ogarnia nas. I zapomnienie?”.

Poezja Grabowskiego to liryka zrodzona w nagłym błysku, ulotnych przeżyć człowieka złączonego z określonym, nazwanym miejscem i czasem., ale i wielkiej Tajemnicy, ciągłego niedosytu oraz niepewności, dramatu i poznawania Boga i ocalania człowieka, bo „niepojęte” jest w „Nim”, ale także i w „nas”.

Ta poezja, bez wątpienia, porusza emocje, prowokuje pytania, bo przecież, któż chciałby wędrować ku… Nicości?”.

 

dr hab. Krystyna Turo, Opinia na temat tomu poezji Jana P. Grabowskiego Srebrne adagio. Gdańsk, 28 października 2005 r. (fragment)

 

[1] Uzupełnienia, wyjaśnienia i uwagi zawarte w przypisach są autorstwa Jana P. Grabowskiego.

 [2] Zaproponowany 22 kwietnia 2004 r. do oceny autorski wybór poezji Srebrne adagio dr hab. Krystynie Turo miał charakter tematyczny i zawierał utwory zebrane w następujące tematy: Chodź, pójdź za mną…; Jak szelest jedwabiu; Przed wejściem w Bezmiar; Pogodna rezygnacja; Niezapomniany ogród; Na wieczny – wobec nas – krajobraz patrzymy; Tryptyk pogodny; Panna Jeziorna; Niewypowiedziane jest piękno jesieni; Śnieg pod nogami nam zaśpiewał; Cóż pozostaje w pogoni za wymykającą się prawdą świata?. Dlatego też zarówno Sonatę obojową, jak i Srebrne adagio, które oceniała Krystyna Turo zaczynał utwór pt. Chodź, pójdź za mną…. Ostatecznie jednak zdecydowałem się pozostać przy układzie chronologicznym Srebrnego adagio. Wyboru poezji.

 [3] tj. Chodź, pójdź za mną… Na marginesie chciałbym podkreślić, że utwór ten otrzymał Nagrodę Publiczności w Turnieju Jednego Wiersza oraz Nagrodę Lęborskiej Fundacji Kultury w XVII Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Mieczysława Stryjewskiego. Na tym samym Konkursie otrzymałem również II Nagrodę w Kategorii Poezji oraz Nagrodę Grand Prix i Nagrodę Marszałka Województwa Pomorskiego za utwór prozą pt. Świat to tylko obrazy wykreowane przez naszą świadomość.

 [4] Dyptyk zimowy z G. Ph. Telemannem to utwór, który składa się z dwóch epizodów. Epizod pierwszy to Chodź, pójdź za mną… , drugi to Koncert B-dur na trzy oboje Georga Philippa Telemanna. Cytowany fragment pochodzi z drugiego epizodu.

[5] W 2003 r. ukazała się dzięki Bazylice Mariackiej w Gdańsku, wydrukowana w drukarni „Bernardinum” w Pelplinie „Sonata obojowa” Wybór liryków zawierająca wybór utworów z lat 2000–2002. Książka ta ma charakter wydawnictwa jubileuszowego, gdyż istotnie w  2003 r. obchodziłem jubileusz 25–lecia twórczości poetyckiej. Niezależnie od „Sonaty obojowej” powstał pomysł wydania wyboru poezji z całego 25–lecia. Z różnych przyczyn nie mogłem tej książki wtedy wydać. Wybór, który oddaję do wydania postanowiłem poszerzyć o wybór utworów, które powstały w latach 2003–2005. Tytułu „Srebrne adagio” postanowiłem jednak nie zmieniać, gdyż zadomowił się on w świadomości m. in. osób które tę książkę w wydrukach komputerowych czytały i oceniały. Nie chciałbym także ustosunkowywać się do interpretacji słów „srebrny”„adagio”. Niech tytuł „Srebrne adagio” pozostanie do swobodnej interpretacji dla każdego z czytelników.