SONATA OBOJOWA – wrażenia doc. dr inż. Andrzeja Januszajtisa

 We współczesnej poezji można zaobserwować wiele nurtów, ale jedno wydaje się przeważać: generalne odejście od rymu i rytmu, od śpiewności i muzyczności, od subtelnej nastrojowości wiersza. Podobnie jak we współczesnej plastyce czy architekturze, czasem nawet muzyce, pokrywa się nierzadko brak talentu skłonnością do szokowania brutalnością wypowiedzi, dziwacznością, erotyką, która ociera się o pornografię.

Na tym nieco mętnym tle jaśnieją nieliczne gwiazdy pierwszej wielkości, prawdziwi poeci, którzy nie muszą szokować, żeby zaistnieć, bo umieją połączyć piękną formę ze wzruszającą treścią – którzy po prostu mają coś do powiedzenia.

Nie potrafię stwierdzić, czy Jan P. Grabowski już jest na tym poetyckim panteonie, ale z pewnością jest na najlepszej drodze, by się tam znaleźć. Jego pokaźny literacki dorobek (12 pozycji!) jest nacechowany najczystszą liryką, nastrojowością i refleksyjnością, urzeka klarowną formą i pobudza do zastanowienia nad pięknem świata i sensem życia.

Ten sam urok i głębię wyrazu znajdujemy w przygotowanej do wydania Sonacie obojowej. Jest to wybór liryków z lat 2000–2002, uzupełniony prozą w postaci złożonego z czterech epizodów Kwartetu malborskiego.

Niezwykła wrażliwość pobudza Autora do ciągłego zachwytu nad otaczającą przyrodą, śpiewem ptaków, barwami pór roku, miękkością trawy, zapachem kwiatów. Wraz z nim chłoniemy zmysłami świeżość poranka i barwy zmierzchu, a w nocy rozpoznajemy konstelacje gwiazd i próbujemy odgadnąć Nieodgadnione.

Dodatkowym walorem tych utworów jest ich osadzenie w przestrzeni: mimo że w zasadzie brak w nich realistycznych opisów Gdańska i jego okolic, czy Malborka, w którym Autor się urodził i wychował, podświadomie czujemy, że mogły powstać tylko tutaj. Jest w nich klimat, są barwy i światło naszego regionu. Jest też, mimo często formułowanej eschatologicznej niepewności, głęboka wiara i wdzięczność dla Stwórcy, który obdarzył nas pięknem tego świata. Jedynie czego można życzyć Autorowi, to zdobycia się od czasu do czasu na odrobinę dramatyzmu, która urozmaiciłaby jednolity ton jego pięknych wierszy.

Sonatę obojową Jana P. Grabowskiego przeczytałem z wielką przyjemnością. Jej szybkie wydanie byłoby pożyteczne i pożądane. Potrzebujemy pięknych i mądrych dzieł, by nie utonąć w zalewie atakującej ze wszystkich stron ordynarnej tandety plastycznej, muzycznej i poetyckiej.

 

doc. dr inż. Andrzej Januszajtis, Wrażenia, spisane na gorąco, po lekturze maszynopisu Sonaty obojowej Jana P. Grabowskiego. Gdańsk, 20 sierpnia 2002 r.