PRZEZ CHWILĘ…

Przez chwilę… Wiersze z lat 2010–2011 oraz Wiersze nowe z 2012 r. to tytuł mojej najnowszej książki, która ukazała się 15 września br. Książka zawiera wybór 40 najnowszych wierszy od 2010 r.

Posłowie do niej napisał oraz był jej redaktorem merytorycznym dr Marcin Lutomierski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Młody badacz literatury był także inicjatorem powstania tej książki, o czym już wspominałem w tych zapiskach. Z początku, bowiem miała ona mieć nieco inną formę, ale ostatecznie jestem z jej kształtu edytorskiego bardzo zadowolony. Na pierwszej stronie okładki umieściłem także, według sugestii Marcina Lutomierskiego, reprodukcję obrazu. Po bardzo wielu wyborach zdecydowałem się na Autumn. Reflections Williama Masona Browna (1828–1898), amerykańskiego malarza. Obraz ten został wybrany spośród, chyba, kilkuset, a może i więcej, dzieł XIX wiecznych malarzy. Zresztą mój zachwyt XIX wiecznym malarstwem amerykańskim czytelnikom tych zapisków jest znany. Zachwycam się nie tylko malarstwem z tamtego okresu, bo także i twórczością m.in. Henry’ego Dawid’a Thoreau (1817–1862), Ralph’a Waldo Emerson’a (1803–1882), Emily Dickinson (1830–1886), Robert’a Frost’a (1874–1963).

Posłowie do tomika Przez chwilę… napisał, jak już wyżej wspomniałem, Marcin Lutomierski, który tak oto widzi moją twórczość:

„Szukając źródeł popularności utworów Jana P. Grabowskiego w kręgach czytelników, można by wskazać trzy zasadnicze walory jego twórczości. Niewątpliwie jest to walor estetyczny, ponieważ autor uwrażliwia czytelnika na piękno świata przyrody – która jest w zasięgu ręki, piękno kosmosu – który ekscytuje i niepokoi, jak również piękno muzyki – która stanowi harmonię. Poza tym w swoich wierszach niejednokrotnie przypomina ciekawe i zapomniane dziś słowa z bogatego zasobu polszczyzny. Drugą zaletą tej twórczości jest walor poznawczy. Oto bowiem dzięki poezji gdańszczanina z wyboru można poszerzyć lub przypomnieć wiedzę na temat gatunków drzew, kwiatów, ptaków, planet, gwiazdozbiorów i muzyki. Autor Łaski widzenia jest niezwykle uważnym obserwatorem i słuchaczem: wypatruje na przykład ptaków, nasłuchuje ich śpiewu, a także wyczekuje ich powrotu z dalekich krain – martwiąc się, jeśli zbyt długo nie przylatują. Grabowski swoją postawą próbuje zachęcić czytelnika do codziennej afirmacji świata, przekonuje, że warto uważnie rozglądać się wokoło, spoglądać w niebo i podziwiać cuda natury, nawet jeśli mieszka się w dużej aglomeracji. Jest jeszcze jeden, ściśle związany z poprzednimi, walor przywoływanej twórczości. Otóż, świadectwa odbioru tej poezji – w postaci listów, rozmów, recenzji i opinii – pozwalają wysnuć wniosek, że utwory Jana P. Grabowskiego pełnią również rolę terapeutyczną. Nawet jeśli ich czytelnicy nie przyznają się do tego wprost. Wydaje się, że twórczość ta może zaproponować współczesnemu odbiorcy chwilę wytchnienia od wszechobecnego cywilizacyjnego pośpiechu. Otwiera również drogę do własnych refleksji i poszukiwań odpowiedzi na pytania o egzystencję, piękno i czas”. Poetycka kronika (nie)codzienności. Słowo o wierszach Jana P. Grabowskiego. (fragment).

"Przez chwil?..."

Spotkanie autorskie, na którym chciałbym przedstawić także i tę książkę odbędzie się 3 października br. o godz.: 18.00 przy Targu Rakowym 5/6 zorganizowane przez… Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną w Gdańsku. Ostatnia promocja książki zorganizowana przez tę bibliotekę odbyła się… 15 lat temu. Przedstawiałem wówczas książkę pt. Kolor chryzoprazu (Liryki wybrane z lat 1986–1995). Otrzymałem wtedy Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska z okazji 20–lecia działalności literackiej i wydawniczej. Teraz ma być wręczona nagroda z okazji 35–lecia. Jestem ciekaw jak ta zorganizowana przez WiMBP w Gdańsku uroczystość wypadnie jeśli w wydanej w 2011 r. przez tę bibliotekę Księdze Pisarzy Gdańskich autorstwa Anny Flisikowskiej pt. Gdańsk literacki. Od kontrolowanego do wolnego słowa (1945–2005) piszący te słowa został potraktowany jako… „Jan Grabowski” (chociaż wszystkie swoje utwory literackie podpisuję jako Jan P. Grabowski) zaledwie trzema (!) lakonicznymi zdaniami. Natomiast w opracowanej przez Biblioteczny Ośrodek Informacji Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku bardzo obszernej bibliografii pt. Gdańsk w literaturze obejmującej m. in. lata 1945–1979 (t. V) oraz lata 1980–1989 (t. VI) piszącego te słowa w ogóle nie ma.

Taki to już jest ten Gdańsk literacki, czy też Gdańsk w literaturze widziany przez bibliotekę, że niektórzy pisarze w ogóle dla niej nie istnieją, choćby i napisali kilkanaście książek, choćby ci pisarze otrzymali wiele nagród na ogólnopolskich i regionalnych konkursach literackich, choćby historycy literatury i badacze literatury napisali o ich książkach wiele pozytywnych recenzji itd.

Dla mnie najważniejsze jednak jest, że mam swoich wiernych czytelników, którzy wciąż czekają na moje wiersze i książki. (A także i te zapiski). I ciągle mnie dopytują: „No, Jasiu, to kiedy robimy promocję?”

28 września 2012 r.