MAJSTERSZTYK ABSURDU, CZYLI RZECZ O TYM JAK W GDAŃSKU (NIE)PRZYZNAJE SIĘ NAGRODY PREZYDENTA MIASTA GDAŃSKA W DZIEDZINIE KULTURY

 

Od przeszło czterdziestu pięciu lat[*] zajmuję się twórczością literacką. Podczas tych lat minionych pracy literackiej wielokrotnie spotykałem się z sytuacjami kuriozalnymi, absurdalnymi, nawet bardzo absurdalnymi, lecz przypadki w tej wypowiedzi przedstawione nie są fikcją literacką, lecz autentycznymi wydarzeniami. Doprawy: Franz Kafka, Samuel Beckett, Mikołaj Gogol, ba! Witold Gombrowicz – przecież arcymistrzowie absurdu – nie wymyślili by tego, co spotkało piszącego te słowa w sprawie, którą poniżej, w bardzo dużym skrócie, przedstawiam.

Recz bowiem dotyczy… (nie)przyznania piszącemu te słowa Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury z okazji czterdziestopięciolecie działalności literackiej, która przypadała w 2022 r.

Ktoś mógłby powiedzieć „to niewiarygodne, że po przeszło czterdziestu pięciu latach odmówiono przyznania nagrody”. Jeszcze ktoś inny mógłby dodać, że po co to opisywać, przyznawać się do porażki (jeśli jest to porażka i jeżeli jest to porażka, to czyja?). Czyż nie lepiej całą sprawę przemilczeć, nawet zdusić w sobie niepowodzenie?

Gdybyż to było tylko niepowodzenie, to pewnie przeszedłbym do tzw. porządku dziennego. Małoż to bowiem spotyka mnie niepowodzeń. Staram się jednak je traktować jako drugą stronę, rewers, pracy literackiej. Awers, to starannie wydane książki pod względem edytorskim oraz ciepłe, bardzo ciepłe słowa m.in. badaczy literatury na temat moich wierszy i opowiadań. Dość sporo nagród konkursowych i za twórczość literacką.

Do bowiem zawiści, głupich złośliwości, świństw itd. czynionych mi w różny sposób jestem  przyzwyczajony. Często powtarzam, że już chyba nie ma zachowania, rzeczy, zjawiska itd. dotyczących twórczości literackiej, życia literackiego itd., które mogłyby mnie zaskoczyć.

A jednak zdarzają się sytuacje, których nie wymyśliłby nawet najbardziej pomysłowy literat. Kiedy opowiadam o jednej z takich sytuacji znajomym, reakcja jest taka sama: „to jakiś niewyobrażalny absurd” – najczęściej słyszę, albo, że „to niemożliwe, by do takiej głupoty mogło dojść w Gdańsku” lub „to niedorzeczne, zupełnie niedorzeczne” itd.

Przez pewien czas zastanawiałem się, czy tę sprawę sobie „odpuścić”, czy też „przelać ją na papier”. Postanowiłem, tak jak potrafię, pokrótce ją jednak przedstawić.

A w bardzo wielkim skrócie rzecz ma się następująco. Jak już wyżej wspomniałem w 2022 r. przypadało czterdzieści pięć lat od mojego debiutu prasowego. (Tak się również składało, że w 2022 r. ukończyłem siedemdziesiąt pięć lat).

W pierwszych miesiącach owego roku, podczas wymiany korespondencji z Panią Prezydent Miasta Gdańska na temat nadzoru Prezydenta nad Wojewódzką i Miejską Biblioteką Publiczną w Gdańsku, otrzymałem datowaną na 14 kwietnia 2022 r. następującą informację:

 

„W związku z przypadającym w tym roku jubileuszem Pana twórczości, informuję o możliwości wnioskowania o przyznanie Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury. Z wnioskiem przyznanie nagrody, zgodnie z obowiązującym regulaminem, może wystąpić odpowiednia instytucja”.

 

Pozwoliłem sobie te dwa zdania z listu Pani Prezydent Miasta Gdańska wytłuścić, ponieważ zapoczątkowały one całe pasmo coraz większych absurdów ze strony adresata wniosku oraz osób go repezentujących.

Stosowny wniosek, wraz z załącznikami tj. portfolio piszącego te słowa, życiorysem literackim oraz opiniami o twórczości literackiej, został złożony przez Zarząd Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddział Warszawski (którego od 1995 r. jestem członkiem) na ręce Pani Prezydent w maju 2022 r.

W tym miejscu można by powiedzieć, że takie wnioski z reguły są rozpatrywane pozytywnie. No bo negatywnie, to trzeba by mieć jakieś merytoryczne argumenty. A zresztą, jeśli Pani Prezydent Miasta Gdańska informuje, czyli zaprasza, czyli zachęca itd., do złożenia takiego wniosku, to jaki cel miałaby, aby wniosek utrącić?

Regulamin Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury, dalej Regulamin (będę o tym dokumencie w dalszej części tego wystąpienia kilkakrotnie wspominał) stanowi w punkcie 7., że „Wnioski rozpatrywane są przez Komisję Nagrody”; w punkcie 9., że „Komisja Nagrody rozpatruje wnioski, wyłania kandydatów do Nagrody, określa wysokość Nagrody”. Natomiast w punkcie 12. Regulamin stanowi, że „Prezydent może odstąpić od przyznania nagrody osobie, o której nagrodzenie wnioskowała Komisja Nagrody”.

Co do samego Regulaminu, to nie wiadomo jakie były kryteria powoływania członków Komisji Nagrody itd. (Można by przy okazji zapytać: dlaczego w Komisji nie ma ani jednego gdańskiego literata? A również: dlaczego w siedmioosobowej Komisji zdecydowana większość to osoby niemające nic wspólnego z uprawieniem jakiejkolwiek twórczości artystycznej?).

A więc zgodnie Regulaminem wniosek złożony na ręce Pani Prezydent Miasta Gdańska ma rozpatrzyć Komisja Nagrody. (I tu od razu można by zadać pytanie: według jakich kryteriów rozpatrzyć? Regulamin o tym w żadnym miejscu również nie stanowi).

A zatem wniosek złożony w maju 2022 r. powinna rozpatrzyć Komisja Nagrody. I od tego momentu zaczynają się dziać zjawiska niewiarygodne, a żądania i „procedury” ze strony adresata wniosku stają się coraz bardziej absurdalne.

Otóż z miejsca włącza się, nie wiadomo na jakiej podstawie i po co, Biuro Prezydenta ds. Kultury Urzędu Miejskiego w Gdańsku, dalej BPK, które stawia przed wnioskodawcą, czyli Stowarzyszeniem Pisarzy Polskich Oddziałem Warszawskim, dalej Stowarzyszenie, żądanie aby zorganizowało ono w Gdańsku… uroczystość wręczenia nagrody.

Co ciekawe ani Regulamin, ani żaden inny przepis w żadnym miejscu nie stanowią o tej procedurze, czy też żądaniu.

Wniosek powinien trafić do Komisji Nagrody i zgodnie z Regulaminem powinna go rozpatrzyć na swoim najbliższym posiedzeniu, które przypada w czerwcu.

Tymczasem otrzymuję 2 czerwca 2022 r. e-maila od Pana Zbigniewa Zbikowskiego, Prezesa Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddziału Warszawskiego, dalej Prezes Stowarzyszenia, czyli wnioskodawcy wniosku w sprawie nagrody (wytłuszczenia moje):

 

„Szanowny Panie, wkrótce zbiera się komisja, która rozpatrzy nasz wniosek o nagrodę jubileuszową dla Pana. Zadzwoniła do mnie pani z Urzędu Miasta Gdańska, prosząc o uzupełnienie wniosku o informację gdzie i kiedy planujemy uroczystość wręczenia nagrody”.

 

Ów „wymóg formalny” wymyślony przez Urząd Miasta w Gdańsku potwierdza Prezes Stowarzyszenia w e-mailu datowanym na 3 czerwca 2022 r.:

 

„Szanowny Panie, nie ma tu żadnego »niewyobrażalnie trudnego do realizacji problemu«. Problemów się nie realizuje, tylko rozwiązuje. Jest wymóg formalny, wynikający z regulaminu nagród jubileuszowych – wręczenie nagrody organizuje wnioskodawca”.

W dalszym ciągu prowadzę z Prezesem Stowarzyszenia wymianę e-maili, chociaż tak naprawdę nagroda powinna być nagrodą, jakąś niespodzianką a nie, jak się okazuje, dla mnie udręką. Jeszcze tego samego dnia tj. 3 czerwca 2022 r. otrzymuję następnego e-maila

 

„Szanowny Panie,

dowiedziałem się właśnie w UM Gdańska, że wręczenie nagrody może nastąpić tylko na terenie miasta Gdańska, a komisja zbierze się nie wcześniej niż za dwa tygodnie. Tak więc nie mamy wyboru, musimy zaproponować jakieś miejsce w Gdańsku. Mogłoby to być Nadwiślańskie Centrum Kultury na przykład – już do nich dzwoniłem. Zbigniew Zbikowski”.

 

Natomiast w e-mailu z e-mail z 6 czerwca 2022 r. Pan Zbikowski pisze m.in.:

 

„Szanowny Panie, …musimy się dostosować do formalnego wymogu i coś zaproponować. Nadbałtyckie (tak, nie żadne Nadwislańskie) Centrum Kultury pewnie też nie wchodzi w grę, bo we wstępnej rozmowie z nimi była mowa o opłacie za wynajęcie sali, na co OW SPP po prostu nie stać”.

 

Wnioskodawca daje się zatem „wpuścić w maliny”. Nie tylko nie zna Regulaminu, ale nie wiedzieć po co dyskutuje z Panią Martą Kąkel, inspektorem Biura Prezydenta ds. Kultury Urzędu Miejskiego w Gdańsku, która 18 sierpnia 2022 r. informuje Prezesa Stowarzyszenia, co następuje:

 

W tym miejscu można by postawić szereg pytań i to zarówno do wnioskodawcy, czyli Zarządu SPP OW, jak i do adresata wniosku, czyli Pani Prezydent Miasta Gdańska.

 

Do wnioskodawcy:

1. Dlaczego dał się „wpuścić w maliny” z jakimś „wymogiem formalnym” w kwestii organizacji uroczystości wręczenia nagrody, jeśli o tym „wymogu” Regulamin w żadnym miejscu nie stanowi?

2. Dlaczego nie poprosił o wyjaśnienia Prezydenta Miasta Gdańska lub Komisję Nagrody, lecz zawierzył żądaniom inspektora z BPK?

3. Dlaczego nie zorganizował chociażby symbolicznej uroczystości wręczenia nagrody w Warszawie? (Przecież SPP OW bezustannie organizuje wiele imprez, uroczystości literackich itd. właśnie w Warszawie).

 

Pytania do adresata wniosku:

I. Na jakiej podstawie Pani Inspektor BPK zabiera głos i reprezentuje Komisję Nagrody?

II. Jeśli adresatowi wniosku tak bardzo zależy na „randze Nagrody”, to dlaczego uroczystości nie organizuje właśnie Biuro ds. Kultury lub któraś z instytucji kultury Miasta Gdańska np. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku? (SPP OW mogło tę uroczystość przecież współorganizować).

III. Dlaczego adresat wniosku tak stawia sprawę, że ważniejsza od nagrody stała się… uroczystości jej wręczenia, o czym ani Regulamin, ani żaden przepis nawet nie stanowi?

IV. Dlaczego nagroda nie mogła być przekazana bez uroczystości, co zaproponował SPP OW i na co się zgodził piszący te słowa?

 

Mija kilka kolejnych miesięcy, jest już rok 2023 i nie mam wiadomości ani od Pani Prezydent Miasta Gdańska, ani z Biura Prezydenta ds. Kultury, ani od Komisji Nagrody, ani ze Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddziału Warszawskiego.

W końcu piszę list do Pana Prezesa SPP OW. Chciałbym bowiem aby sprawa została wyjaśniona do końca.

W e-mailu datowanym na 8 marca 2023 r. otrzymuję następującą wiadomość:

 

„Szanowny Panie, OW SPP nie tyle wycofał się z organizacji uroczystości wręczenia Panu nagrody, ile się jej ostatecznie – pomimo wcześniejszych starań – nie podjął. Nie mamy ani finansowych, ani organizacyjnych możliwości zorganizowania wydarzenia na terenie Gdańska (a taki jest warunek gdańskiego Ratusza), bez ponoszenia kosztów zaś – jak się okazało – się nie da. Nie zorganizuje go też Oddział Gdański, gdyż nie jest Pan jego członkiem. Takie są, niestety, skutki przynależności do oddziału innego niż by wynikało z miejsca zamieszkania. U siebie nie musielibyśmy ponosić żadnych kosztów. Nikt poza tym z gdańskich władz nie przyjechałby specjalnie do Warszawy, żeby wręczyć Panu nagrodę. Z poważaniem. Zbigniew Zbikowski”.

 

Pan Zbikowski pisze o „staraniach”, których… „nie podjął”. Nie przedsięwziął także innych działań by cokolwiek zorganizować w Warszawie, chociaż – przypomnijmy po raz kolejny – SPP OW organizuje bardzo wiele imprez literackich, promocji, spotkań autorskich itd. w Domu Literatury w Warszawie.

Skąd poza tym pewność, że nikt z gdańskich władz na taką uroczystość by nie przyjechał? Między Gdańskiem a Warszawą kursuje przeciez szybkie pendolino. A poza tym czyżby nikt z gdańskiego ratusza nie bywał w różnych sprawach w Warszawie? Przecież przy okazji taką nagrodę mógłby na jakiejś chociażby symbolicznej uroczystości wręczyć.

Na te moje zapytania Pan Zbikowski 30 marca br. przysyła kolejnego e-maila:

 

„Szanowny Panie. Władze miejskie Gdańska nie formułowały żadnych żądań, Jak Pan je nazywa, poinformowała mnie tylko pani z Ratusza, że istnieje regulaminowy wymóg, aby podmiot zgłaszający kandydata do nagrody (w tym wypadku OW SPP) zorganizował uroczystość wręczenia, i to na terenie Gdańska. Jak informowałem, podejmowaliśmy próby, ale bez ponoszenia kosztów (wynajem sali, konieczność dojazdu z Warszawy do Gdańska – bo nikt z Gdańska roli organizatora się nie podejmie) przedsięwzięcie się nie uda. Żadnej korespondencji , która nie jest do Pana adresowana (nawet jeśli taka istnieje, bo większość kontaktów miała formę telefoniczną), przesyłać nie będziemy. Pan sam, będąc na miejscu, może stosowne informacje uzyskać. Z poważaniem. Zbigniew Zbikowski”.

 

Na moje kolejne zapytania dotyczące wyjaśnienia sprawy Pan Prezes Stowarzyszenia w e-mailu datowanym na 5 kwietnia 2023 r., pisze m.in.:

 

„Szanowny Panie, Zarząd OW SPP nie zorganizuje Panu na swój koszt uroczystości poza obszarem swego działania, OW bowiem nie jest oddziałem ogólnopolskim. Statut SPP nie zabrania przynależności do oddziału innego niż wynikający z miejsca zamieszkania, trzeba jednak liczyć się z konsekwencjami takiego kroku. Nie byłoby tych problemów, gdyby należał Pan do Oddziału Gdańskiego. Regulamin, który był Pan łaskaw załączyć, jest mi znany, niemniej konieczność zorganizowania wręczenia nagrody w Gdańsku przez wnioskodawcę nie jest moim wymysłem. Wobec zaistnienia niemożliwego do przełamania impasu w tej sprawie (odmówiono nam m.in. wręczenia nagrody podczas gdańskich targów książki), zaproponowałem, aby nagrodę dostarczono Panu kurierem. Załączam również odpowiedź na tę propozycję. Informuję także, że stanowisko Zarządu OW SPP nie zmieniło się – nie dysponujemy możliwościami, aby środkami własnymi Oddziału Warszawskiego urządzić Panu uroczystość w Gdańsku. Z poważaniem. Zbigniew Zbikowski”.

 

Powtarzam: dlaczego, wobec powyższego Zarząd SPP OW nie zorganizował chociażby symbolicznej uroczystości wręczenia nagrody w Warszawie? Przecież nie tak dawno zorganizował jeszcze innemu literatowi, mieszkającemu także poza Warszawą, zarówno uroczystość wręczenia Medalu Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”, jak i promocję najnowszej książki.

Na to pytanie Pan Zbigniew Zbikowski już mi nie opowiedział. Próbowałem jeszcze prosić o zajęcie stanowiska w tej sprawie Panią Annę Nasiłowską, Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, ale bez jakiegokolwiek odzewu.

W takiej sytuacji poprosiłem o wyjaśnienie tej sytuacji Pana Andrzeja Stelmasiewicza,

Przewodniczącego Komisji Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury, dalej Przewodniczący Komisji.

27 kwietnia br. otrzymałem od Pana Stelmasiewicza e-maila, w którym pisze m.in.:

 

„Szanowny Panie, Komisja Nagrody Prezydenta Gdańska w dziedzinie Kultury zwróciła się do wnioskodawcy, Oddziału Warszawskiego SPP o wskazanie daty i miejsca wręczenia Nagrody, jeśli zostałaby Panu przyznana. To nie Pan ma organizować uroczystość wręczenia Nagrody! To robi wnioskodawca!”.

 

W liście datowanym na 28 kwietnia br. odpisuję Panu Stelmasiewiczowi w następujący sposób:

 

„Przyznam, że ja zupełnie nie rozumiem sensu tego zdania. Poprosiłem o interpretację tego zdania również kilkanaście innych osób reprezentujących różne profesje, ale i oni uważają, z jest to zdanie bez sensu.

No bo nawet jeśli żądanie Komisji Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury, zostanie przez Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział Warszawski lub przeze mnie spełnione, to nagroda może być… nieprzyznana.

Sytuacja zatem może być taka, że oto SPP OW lub piszący te słowa, organizują uroczystość wręczenia nagrody, a podczas uroczystości okazuje się, że nagroda nie zastała przyznana.

Pytam zatem: po co i czemu ma służyć takie absurdalne postawienie tej sprawy?        

Po raz kolejny chciałbym podkreślić, że ani Regulamin Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury, ani żaden inny przepis nie wymienia żądań, o których Pan pisze. Na jakiej zatem podstawie są one stawiane?”.

 

W e-mailu datowanym na 8 maja br. Pan Andrzej Stelmasiewicz pisze, co następuje:

„Szanowny Panie, Sytuacja staje się bardzo niezręczna. Dla Miasta stroną jest wnioskodawca, nie potencjalny nagrodzony! W Pana przypadku wnioskodawcą jest warszawski oddział SPP i to oni powinni rozmawiać z Miastem, nie Pan. Nie wygląda to dobrze, gdy sam potencjalny nagrodzony domaga się nagrody dla siebie. Z wyrazami szacunku Andrzej Stelmasiewicz”.

 

Stwierdzenie „gdy sam potencjalny nagrodzony domaga się nagrody dla siebie” jest pomówieniem. Uświadomiłem to Panu Andrzejowi Stelmasiewiczowi, bo chyba (raczej na pewno) nie zdaje sobie sprawy, co pisze. Oczywiście, jak to jest w polskim zwyczaju… „się obraził”.

 

Podsumowując

Adresat wniosku dołożył bardzo wielu starań, aby ze standardowej sprawy przyznania nagrody, zrobić majstersztyk absurdu.

Albowiem po co Pani Prezydent Miasta Gdańska przysłała mi informację o możliwości przyznania Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury?

Gdyby nie było tej informacji, czyli w sumie, zachęty, to nie poszedłby wniosek o przyznanie tej nagrody. I nie byłoby sprawy.

Następna kwestia: „wymóg formalny”, że ważniejsze jest zorganizowanie uroczystości wręczenia nagrody niż sama nagroda. Ani Regulamin nagrody, ani żaden inny przepis, o takim „wymogu formalnym” nie stanowi. Dlaczego przy tej niedorzeczności wciąż tkwią w zaparte zarówno adresat wniosku, jak i Biuro Prezydenta ds. Kultury, a także i Komisja Nagrody?

Komisja Nagrody w osobie Pana Stelmasiewicza potęguje jeszcze ten absurd w oświadczeniu „jeśli nagroda zostałaby przyznana”. Mało tego, Pan Stelmasiewicz uważa, że ja się nagrody… „domagam”. To już jest nie tylko absurd, ale i pomówienie.

A Zarząd Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddział Warszawski wpuszczony w. wym. „wymogiem formalnym” w przysłowiowe „maliny” w ogóle nie reaguje. Tu już nie chodzi o standardowe statutowe, że… „Stowarzyszenie działa na rzecz moralnych i materialnych interesów pisarzy, broni ich praw zawodowych i swobód twórczych”, ale także o zwykłą przyzwoitość.

Słowem adresat wniosku doprowadził sprawę nagrody do absurdu. Piramidalnego absurdu. Aż

nie chce się wierzyć, że taki absurd może się zdarzyć w Gdańsku.

 

Jan P. Grabowski

30 czerwca 2023 r.

[*] W 2022 r. minęło czterdzieści pięć lat od mojego debiutu prasowego. Natomiast twórczością literacką zajmuję się de facto od chwili publikacji w 1970 r. tomika wierszy pt. Rzeczy liryczne, czyli od przeszło pięćdziesiąt lat.