KTOŚ POKAZUJE SWOJĄ DUPĘ I MÓWI: »SPÓJRZ, JAKA PIĘKNA«”

„Ktoś pokazuje swoją dupę i mówi: »Spójrz, jaka piękna«” – można było usłyszeć czyjś donośny głos dobiegający z końca sali, podczas zgromadzenia, na którym znana postać „promowała” – jak to się pięknie określa – swoją najnowszą powieść.

W pierwszej chwili zapadła nagła cisza. Promujący autora, z tytułem profesorskim miejscowego uniwersytetu, jakby oniemiał (w tym miejscu można by użyć określenia: „osłupiał”, „zamilknął” itd.), nie wiedział jak na taką śmiałość zaripostować.

Zresztą w tej samej chwili wystrzeliło kilka niepohamowanych salw śmiechu i wiele oczu powędrowało w poszukiwaniu owego śmiałka, który wykrzyknął słowa o dupie.

Powstała konsternacja i niemałe zamieszanie, bo: albo niemal wszyscy zgromadzenia oglądali się albo po sobie i patrzyli szukając: kto się ośmielił?

Nikt się jednak nie ujawnił. Wszędzie widoczne były obrzmiałe od zaduchu, skrzywione w różnych fazach uśmiechu twarze.

 

Profesor piał hymny pochwalne na temat autora i owej współczesnej powieści, autor wyraźnie zadowolony kraśniał coraz bardziej i gdy wreszcie duchota na sali dotarła do każdego zakątka sali, (nikt nawet nie odważył się uchylić chociażby jednego okna), jakiś uczestnik zgromadzenia postanowił ruszyć do wyjścia wiedząc, że nieopodal, na końcu korytarza, tuż za masywnymi drzwiami trwa rześki, styczniowy wieczór, z lekko zmrożonym, świeżym powietrzem.

Za nim gruchnęło od razu kilka krzeseł: znak, że nie tylko on był złakniony świeżego powietrza. Od razu zrobił się tumult i prowadzący profesor w szybkich słowach kończył promocję.

Po chwili, ów uczestnik zebrania docucony świeżym powietrzem, wrócił do straszliwej duchoty, gdzie wyborne perfumy mieszały się z wcale niewytwornym zapachem dawno niemytych pach, pachwin tudzież miejsc między pośladkami.

Powieściowy autor składał zamaszyste podpisy, a zebrani dusząc się poczęstunkiem i pijąc na zmianę wino białe i czerwone, to znowu czerwone i białe komentowali wcale nie kryjąc się ze swoimi opiniami, spostrzeżeniem i refleksjami: „Jeszcze jedna gówniana powieść o niczym”, albo „Celne było to porównanie z dupą” lub „Co powieść, to od razu  »bestseller«, ileż może być tych »bestsellerów«?” itd.

Jakże trafnie, lecz dosadnie zostało to ujęte na promocji, że „Ktoś pokazuje swoją dupę i mówi: »Spójrz, jaka piękna«”.

15 stycznia 2018 r.