KILKA GODZIN WIOSNY

Wczoraj rano znowu znalazłem się o świcie w Sopocie. I kiedy otworzyłem drzwi samochodu nagle objawiła się wiosna w całej swojej niepowtarzalnej okazałości: w śpiewających ptakach, w zieleni drzew, w zapachu zatoki i, co najważniejsze, w bezwietrznej pogodzie. Taka nieskazitelna i wyczekiwana od tygodni, i miesięcy, wiosna trwała zaledwie kilka godzin. Bo gdy pod wieczór wracaliśmy na pustynny Chełm już znowu zaczęło wiać z północy mroźnym wiatrem.

Niedzielny poranek przywitał także i mnie znowu północnym chłodem. Nawet nie zdziwiły mnie zimowe czapy, takież paltoty i nisko pochyleni ludzie brnący w mroźnym wietrze.          

Kilka dni temu, podczas „wielkiej majówki”, wybraliśmy się na jeden dzień do miejscowości Jantar. To zaledwie czterdzieści kilometrów od Gdańska. Po drodze jednak nie mogłem się nadziwić zmienności w przyrodzie. Bo oto, gdy w jednym miejscu drzewa stoją niemal „martwe”, tuż zaraz obok widać na gałęziach pełne liście, a kilka kilometrów dalej znowu tylko zalążki listków. Tak samo jest z kwitnącym rzepakiem: w jednym miejscu już kwitnie, a tuż niedaleko może zakwitnie dopiero za jakieś dwa tygodnie.

W Jantarze nie było, oczywiście, mowy by pójść nad zatokę. Śmiałkowie, ubrani rzecz jasna po zimowemu, ledwo wychynęli zza lasku, od razu wracali z powrotem. Ziąb bowiem był nie do wytrzymania.

W taką pogodę nadrabiam czytelnicze zaległości. Czytam zatem i czytam. Zachodzę, oczywiście, do księgarń, ale już nie dam się nabrać na zalegające tam tonami „bestsellery” wydawane ponoć w milionach egzemplarzy. Staram się także nie zwracać uwagi na książki aktorskich „gwiazd”. Teraz bowiem wszyscy „piszą”. Nawet nasze, filmowe „gwiazdy”. I już nawet nie chce mi się reagować na przyznawane przez swoich swoim „wybitne” „pomorskie kreacje artystyczne”.

Kilka tygodni temu zachwyciły mnie otrzymane „na zająca” od M.L. Gorzkie żale 1707, czyli arcydzieło polskiej poezji mistycznej ks. Wawrzyńca S. Benika CM, wydane przez Wydawnictwo Dębogóra. Jest to bibliofilski rarytas. Już dawno nie widziałem tak starannie wydanej, także pod względem edytorskim, poetyckiej książki. To dopiero jest kreacja artystyczna, a nie licho sklejony cienki tomik, zawierający takież „wiersze”.  

Gorzkie-żale-1707

Druga książka, która sprawiła mi wielką przyjemność lektury to Portrety i szkice literackie Artura Hutnikiewicza.

Wierzyński-Kazimierz_Moja-prywatna-Ameryka

No i po fascynującym Pamiętniku poety Kazimierza Wierzyńskiego sięgnąłem po, tego samego autora, Moją prywatną Amerykę oraz Cygańskim wozem. A czeka mnie jeszcze, „odkryty” dzięki właśnie Wierzyńskiemu, Thomas Wolfe (1900-1938).

Wolfe-Thomas_Włóczędzy

„Odkryłem” także… po obejrzeniu bardzo dobrego, chociaż tylko telewizyjnego filmu Minuta ciszy (Schweigeminute – 2016), 89 min., reż. Thorsten Schmidt, z uroczą Julią Koschitz w roli Stelli Petersen – Siegfrieda Lenza (1926-2014), którego książek próżno uświadczyć w księgarniach.

Aby zatem do wiosny, która zapewne nastanie, gdy przestanie wiać mroźny północny wiatr, a ludzie wreszcie zdejmą zimowe czapy i grube, pikowane paltoty.

7 maja 2017 r.