JACKIE EVANCHO cd.

Niebawem polowa wakacji, powoli dobiega końca lipiec, dzień jest już krótszy aż o godzinę, a lata jeszcze w tym roku nie było. Wprawdzie zdarzają się co i raz dni z temperaturą prawie trzydziestostopniową, ale niemal nazajutrz już chmurzy się, już zawiewa mroźnie z północy. „Lato, będzie… w przyszłym roku” – można tu i ówdzie usłyszeć. A co ma znaczyć, że jarzębina czerwienieje już w lipcu, gdy jej pora zmiany koloru to dopiero koniec września?

Nie przejmuję się jednak pogodą, chociaż szkoda mi coraz krótszego dnia. Przejrzałem kilka współczesnych powieści: są tak nudne, że nie nadają się do czytania. Jej autorzy nie potrafią ciekawie opowiadać historii. O współczesnych wierszach nie chciałbym nawet wspominać. Nie ma w nich cienia poezji. W radiu wciąż te same „przeboje”, które nie nadają się do słuchania… Aż tu któregoś razu szukając na You Toube muzyki obojowej trafiłem na Ennio Morricone, jego Nella Fantasia i… Jackie Evancho. Jakże mogłem dotąd nie słyszeć o tej fenomenalnej wokalistce? Niepowtarzalny talent, dar od Boga, najwspanialsza Poezja: tak mógłbym określić głos i śpiew Jackie Evancho. Zacząłem o nią rozpytywać moich znajomych, a także, przy każdej nadarzającej się okoliczności, także i inne osoby. Nikt dotąd nie słyszał, ani nie słuchał, Jackie Evancho. W prasie o niej ani słowa, w telewizji także. Nawet w radiu, nawet w „dwójce”, nikt nigdy o niej nawet nie wspomniał. Znajomi, którym przekazałem link na You Toube dzwonią, e-mailują, sms-ują do mnie zachwyceni. Niektórzy zarywają sen i siedzą przed komputerami słuchając Jackie Evancho nawet do drugiej w nocy. Jak to się dzieje, że Stany Zjednoczone Ameryki, że Japonia, że nawet Sankt Petersburg „oszalały” na punkcie Jackie Evancho, a u nas nikt o niej nie słyszał? Dla mnie najwspanialsza jest ta chwila, gdy Jackie Evancho po cudownym, najwspanialszym ze znanych mi, zaśpiewaniu Nella Fantasia uśmiecha się do publiczności, po czym odwraca do siedzącego przy fortepianie Davida Fostera, który odwzajemnia jej ledwo dostrzegalnym uśmiechem potwierdzając, że „poszło genialnie”. No i na koniec jeszcze ten „szał”, zachwyconej, ocierającej łzy publiczności.

Jackie Evancho, zaledwie trzynastolatka śpiewa jak „równa z równą” i z Sarah Brightman (1960), i Sumi Jo (1962), i Katherine Jenkins (1980), i nawet Barbrą Streisand (1942). Ma na koncie pięć nagranych płyt, lecz… gdzie je kupić? Trzeba je specjalnie, i tylko niektóre, zamawiać w Internecie, bo „salony muzyczne” zawalone są „przebojami gwiazd”.

Mimo ponurego, pochmurnego i zimnego lipca dzięki utworom wykonywanym przez Jackie Evancho świat rozsłonecznił się i poweselał. I nagle wszystkie codzienne sprawy, kłopoty, zmartwienia stały się nieistotne.

24 lipca 2013 r.