HITCHCOCK

Hitchocock-i-Kelly

Z jednej strony jestem przesądny, z drugiej znowu nie, tzn. wierzę w niektóre przesądy, na inne nie zwracam najmniejszej uwagi. Nie wierzę np., że czarny kot przebiegający drogę przynosi pecha. Nie wierzę również w przekonanie, że „jaki pierwszy dzień nowego roku, taki cały rok”.

Nie wierzę także w różne noworoczne zobowiązania, czy plany. Jeśli zaś miałyby być taki cały rok, jak pierwszy dzień to niby najbliższy rok będzie także beznadziejna chlapa? A już tak zupełnie nawiasem: czym różni się, również w pogodzie, dzień wczorajszy od dzisiejszego tj. 31 grudnia 2014 r., od 1 stycznia 2015 r. Czy tylko tym, że wczoraj była środa, a dzisiaj jest czwartek? No tak, różni się jeszcze tylko zmianą daty. Nigdzie: ani na ziemi, ani w powietrzu, ani na niebie nie widać żadnej, najmniejszej nawet zmiany.

A tak już zupełnie nawiasem, to jakże szybko upływa czas. Dostrzegam to i wtedy, gdy przeglądam fotografie z m.in. spotkań autorskich i promocji książek. A więc to w 2012 r. wydałem zbiór wierszy Przez chwilę… Czas zatem na nową książkę. Mam już ją przygotowaną, skomponowaną, z gotowym projektem okładki. Tytuł? W czerni. I w bieli.

Oby we właśnie rozpoczętym, nowym, 2015 r., udało mi się tę książkę wydać. Mam jeszcze kilka innych planów i zamierzeń, ale wolę opowiedzieć o nich ex post, kiedy uda mi się je zrealizować.

Na pogodę i upływający, ba! pędzący gdzieś czas (i wraz z nimi ludzi) staram się nie zwracać uwagi, tym bardziej, że od dwóch, trzech tygodni czytałem, odłożywszy inne pilne lektury, fascynującą książkę pt. Hitchocock/Truffaut z podtytułem we współpracy z Helen Scott. Książka ta została wydana przez wydawnictwo „Świat Literacki” w 2005 r. Nie ma przy tym żadnego znaczenia rok wydania tej książki, ponieważ jest ona, co podkreślam z całą mocą po raz wtóry, fascynująca. Duża w tym zasługa i jej tłumacza, który ją także opracował oraz napisał posłowie tj. Tadeusza Lubelskiego. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nie natrafiłem w tłumaczeniu na jakieś rażące błędy gramatyczne. Książkę, mimo, że jest dość trudna, czyta się wspaniale. Jedynym jej mankamentem jest jej… jednorazowość, czy też doraźność, ponieważ została wydana bardzo marnie: byle jakie klejenie, miękkie okładki, marny papier, a nade wszystko skąpstwo polegające na ominięciu wielu ilustrujących ją zdjęć i kadrów z omawianych filmów.

Książka ta jest wynikiem fascynacji François Truffauta (1932–1984) Alfredem Hitchcockiem (1899–1981).      

Nie jest to bynajmniej lektura wyłącznie dla kinofila. Jest w niej bowiem poruszonych, omówionych tak wiele wątków na temat nie tylko sztuki filmu, a także pisania scenariuszy, muzyki filmowej, literatury itd., że nie sposób ich wszystkich wymienić.    

Francuscy „nowofalowcy” byli wyraźnie zafascynowani kinem amerykańskim w tym szczególnie Hitchcockiem. Bardzo lubiłem te wszystkie „nowe fale” i „nowe kina”, w tym także „nową falę” francuską, ale nie jestem zbyt wielkim admiratorem twórczości filmowej François Truffauta. Widziałem chyba wszystkie jego filmy, ale jakoś za bardzo nimi się nie zachwycałem. Natomiast Truffaut jako dociekliwy dziennikarz filmowy (także jako krytyk filmowy i historyk filmu) jest w wywiadach z Hitchcockiem inspirujący.

A sam Hitchocock? Chciałbym wymienić najbardziej ulubione przez mnie filmy tego reżysera. Oto one:

  • Rebeka (Rebecca – 1940), 130 min.;
  • Cień wątpliwości (Shadow of a Doubt – 1943), 108 min.;
  • Urzeczona (Spellbound – 1945), 108 min.;
  • Osławiona (Notorious – 1946) 101 min.;
  • Akt oskarżenia (The Paradise Case –1947), 125 min.;
  • Nieznajomi z pociągu (Strangers on a Train – 1951), 103 min.;
  • Wyznaję (I Confess – 1953), 95 min.;
  • Okno na podwórze (Rear Window – 1954), 112 min.;
  • M jak morderstwo (Dial M for Murder – 1954), 105 min.;
  • Złodziej w hotelu (To Catch a Thief – 1954), 106 min.;
  • Człowiek, który wiedział za dużo (The Man Who Knew Too Much – 1956), 120 min.;
  • Zawrót głowy (Vertigo – 1958), 129 min.;
  • Psychoza (Psycho – 1960), 109 min.;
  • Ptaki (The Birds – 1963), 119 min.;
  • Marnie (Marnie – 1964), 130 min.

To jest zaledwie piętnastka moich najbardziej ulubionych filmów Hitchcocka. Czy w czasie świąt, albo sylwestra nie można było pokazać któregoś z tych filmów? A tak przeważały „rozrywka” oraz „koncerty” pod gołym niebem z pohukującymi i postękującymi „gwiazdami”.

Książkę Hitchocock/Truffaut powinni przeczytać nie tylko kinofile, ale także wszyscy ci, którzy lubią dobrą literaturę oraz ci, którym nieobojętne są sprawy sztuki.

A tak poza tym nowy rok zacząłem trzema filmami, z których żaden, niestety, nie jest wart zapamiętania, mimo, że to nagrodzone lub wyróżniające się obrazy. Pierwszego stycznia niczego nie znalazłem godnego uwagi kinofila w filmowym repertuarze telewizyjnym, więc sięgnąłem po DVD i odkładanego Dawcę pamięci (The Giver – 2014), 94 min., Philipa Noyce z moim ulubionym aktorem Jeffem Bridgesem oraz Meryl Streep. Lubię obejrzeć od czasu do czasu jakiś film scencie-fiction, ale ten jest bardzo naiwny, mimo znakomitej scenografii. Nie wiem po co i dla kogo wymyśla się takie wydumane historie.

Obejrzałem także, w kinie, bardzo reklamowany film Angeliny Jolie pt. Niezłomny (Unbroken – 2014), 137 min. Mimo, że scenariusz do tego filmu napisali bracia Coenowie, to już chyba z kilkadziesiąt obrazów o podobnej tematyce widziałem. Po co zatem i dla kogo – pytam po raz wtóry – realizowane są takie filmy?

Trzeci z kolei to obsypany nagrodami film We mgle (V tumane – 2012), 127 min. bardzo lansowanego ukraińskiego reżysera Siergieja Łoźnicy. Tak samo jak film Noyce także i ten jest pozbawiony jakiegokolwiek sensu. Kogo bowiem teraz interesuje II wojna światowa i błąkający się lub najczęściej siedzący i bezustannie gadający trzej bohaterowie? Niemal od początku można domyśleć się, że wszyscy zginą. Po co więc i dla kogo jest również i ten film?

Pytań o m.in. sens nigdy nie zadaję sobie oglądając filmy Hitchcocka, ponieważ są one przemyślane, znakomicie inscenizowane i fotografowane, a nade wszystko po mistrzowsku wyreżyserowane I nawet po latach nie drażni ani ich powolny rytm, ani projekcje tylne, ani inne tricki.

 1-3 stycznia 2015 r.