FRANCISZEK PIECZKA

Motto:

 

„Chwytasz się kory, szorstkiej fałdy,

I mały stoisz w wielkim lesie,

Liść lasu biegnie w świat odległy,

Twego imienia nie poniesie.

 

Tkwisz tutaj krótko i odchodzisz,

Lasy żeglują liśćmi dalej,

I nie żałują paru kwiatków,

Które uniosłeś jako zdobycz”.

 

Robert Frost

O tym, że się przechodzi nie zauważnym[*]

Tłumaczenie jak Prokop

 

Zmarł Franciszek Pieczka (18 stycznia 1928-23 września 2022 r.), moim zdaniem najlepszy aktor polski, który urzekł mnie rolą Matisa w filmie Żywot Mateusza (16 lutego 1968) 78 min., reż. Witold Leszczyński, zdjęcia Andrzej Kostenko, muzyka Arcangelo Corelli.

Zresztą Żywot Mateusza uważam za najlepszy polski film. Pamiętam zachwyt, który ogarnął mnie, gdy oglądałem ten film po raz pierwszy. Ten obraz to absolutnie filmowe arcydzieło. I ten zachwyt trwa do dziś, mimo że film trochę zaczyna trącić myszką. A przecież przez te kilkadziesiąt lat obejrzałem wprost nieograniczoną ilość filmów polskich.

Franciszka Pieczkę widziałem we wszystkich chyba kinowych filmach, w jakich wystąpił, a szczególnie pamiętam go jako:

opętanego Paszeko w filmie Rękopis znaleziony w Saragossie (1964), 180 min. reż. Wojciech Jerzy Has;

Tomasza Waliczka „Kosę”, w filmie Chudy i inni (1966), 91 min., reż. Henryk Kluba;

Czepca w filmie Wesele (1972), 106 min., reż. Andrzej Wajda;

wójta Mateusza w filmie Ciemna rzeka (1973), 98 min., reż. Sylwester Szyszko;

Mullera w filmie Ziemia obiecana (1974), 179 min., reż. Andrzej Wajda;

Szulima w filmie Dwa księżyce (1993), 133 min. reż. Andrzej Barański.

A swoją drogą aż się łezka w oku kręci, bo cóż to były za filmy, cóż to były za dzieła, ba!, arcydzieła. Chyba nikt mi nie uwierzy, ale na polskie filmy się czekało, na polskie filmy chodziło się po kilka razy. Żywot Mateusza oglądałem z kilkadziesiąt razy. Podobnie zresztą jak m.in. Rękopis znaleziony w Saragossie, Barierę Jerzego Skolimowskiego (1966, 77 min., zdj. Jan Laskowski, muzyka Krzysztof Komeda), czy Nóż w wodzie Romana Polańskiego (1962, 90 min. zdjęcia Jerzy Lipman, muzyka Krzysztof Komeda).

Albowiem w Żywocie Mateusza uwiodło mnie, oprócz arcydzielnej gry aktorskiej Franciszka Pieczki,  jeszcze coś innego, a mianowicie – ponieważ lubię otwartą przestrzeń jezior – niezwykłej urody zdjęcia jeziora Wigry, samo jezioro.

(A tak na marginesie, to odwiedziłem jezioro Wigry w 1999 r. i odszukałem miejsca, gdzie Żywot Mateusza był realizowany. Wybraliśmy się wtedy także „papieskim” stateczkiem na wycieczkę po jeziorze. Stateczek, prychał, kichał, aż w końcu jego motor zgasł. Podczas gdy coś tam przy nim majstrowano, my zachwycaliśmy się w ten dzień przypadającym zaćmieniem Słońca. Ach, cóż to był za widok!

A tak już zupełnie na marginesie, to dokładnie miesiąc temu, bo 29 sierpnia br., w poniedziałek, na koniec wakacji, wybraliśmy się żaglówką, a właściwie żaglowcem na rejs po Zatoce Gdańskiej. – Bajko ty moja – można by powiedzieć. Po szczelnie zabudowywanej blokami dzielnicy Chełm, nawet po dusznym i obmurowanym ze wszystkich stron śródmieściu Gdańska, nareszcie otwarta przestrzeń: tylko woda zatoki, niebo nad nią i mknący po falach żaglowiec, który dopiero tu mógł rozwinąć wszystkie żagle. Cóż za przeżycie!).

Zapisek ten poświęcony najlepszemu polskiemu aktorowi, zacząłem od motta z Roberta Frosta, mojego najbardziej ulubionego poety. Wiersz jest niezrównanie piękny. Tak, choćbyś był nie wiem jak wielkim poetą – odchodzisz. Choćbyś był nie wiem jak wielkim aktorem – odchodzisz.

Bo: „Tkwisz tutaj krótko i odchodzisz, / Lasy żeglują liśćmi dalej / I nie żałują paru kwiatków / Które unosisz jako zdobycz”.

Owymi „paroma kwiatkami” – i tak można zinterpretować ten wiersz – może być tych parę filmów, które pozostaną po Franciszku Pieczce.

Któż jednak dzisiaj pamięta o Żywocie Mateusza i arcydzielnej roli Franciszka Pieczki w roli Matisa? Chyba już tylko historycy kina oraz kinofilowie jak piszący te słowa.

29 września 2022 r.

PS Ostatnio zachwycam się kinem noir. Obejrzałem – na pewno już ten film kiedyś widziałem – tym razem jednak męcząc się, obraz Złotoręki (Ten Man with the Golden Arm – 1955), 119 min., reż. Otto Preminger. Film nakręcony w całości w studio, bez skrawka otwartej przestrzeni, bez nieba i Słońca. Z problemem, który jakże jest inny i w sumie mało istotny, od problemu – bo jest ponadczasowy – Matisa w filmie Żywot Mateusza.

 

[*] Tak właśnie jest w książce pt. Frost Wiersze, wydanej przez PIW w 1972 r.