CZEKAJĄC NA „(O)LŚNIENIE”

Andrzej Wajda powiedział, że dzień bez obejrzanego filmu jest dniem straconym. Co dzień zatem oglądał przynajmniej jeden film. Tak chyba postępuje również każdy kinofil. W kinach, zwłaszcza w multipleksach, nie ma jednak co oglądać.

Natomiast trzeba bardzo uważnie rozeznawać się wśród gąszcza telewizyjnych „hitów” i „megahitów”, które są nie do oglądania. Czasami można jednak coś niecoś znaleźć.

Oto film pt. Take This Waltz (2011), 116 min., reż. Sarah Polley. W roli głównej tj. Margot – Michelle Williams (która otrzymała Złoty Glob za  rolę Marilyn Monroe w filmie pt. Mój tydzień z Marilyn Monroe). W roli Lou, jej męża, Seth Rogen. Film jest o potwornie nudzącej się Margot. W pewnej chwili Lou mówi do Margot: „O co ci, kurwa, chodzi”. Film jest tak nudny i nieudolny, że można by zapytać: „O co w nim, kurwa, chodzi?”. Takie same pytanie można by zadać autorowi filmu pt. Sen Kasandry (Cassandras Dream – 2007), 98 min., reż. Woody Allen. W rolach głównych wystąpili: Evan McGregor jako Ian oraz, jak zawsze kostropaty, Colin Farrel jako Terry.

Oprócz Colin’a Farrel’a, którego nie cierpię, nie znoszę także Johnnego Deppa, któremu wydaje się, że jak naubiera jakichś szmat, to od razu będzie piratem. A jakich aktorów lubię. O, bardzo wielu. Bo i Bill’a Nigh’y, i Geoffrey’a Rush’a, i Alan’a Rickman’a, i Michael’a Caine’a itd.

(A tak już zupełnie na marginesie Dla mnie piratem na zawsze pozostanie Burt Lancaster (1913–1994) w tytułowej roli filmu Karmazynowy pirat (The Crimson pirate – 1952), 105 min. reż. Robert Siodmak. Jakże Lancaster, mając już czterdziestkę, wspinał się po rejach żaglowca, jakiż był wysportowany. No, tak, nie dziwota, wszakże był przedtem cyrkowcem. Szmaciany „pirat”, choćby był i z Karaibów, Deppa mnie nie przekonuje).

A oto i film Nie oglądaj się (Ne te retourne pas – 2009), 111 min., reż. Marina de Van. I znowu trzeba by zadać to samo pytanie, co pod adresem wyżej wymienionych filmów.

Ufff! No, dosyć tych „dzieł”, w których nie wiadomo o co chodzi. Tak samo jednak jest i w literaturze, i w muzyce, i w malarstwie…

Z artystycznych zapowiedzi na 2014 r. Kraków anonsuje od maja „Muzealne (o)Lśnienie  Stanleyem Kubrickiem”. Stanley Kubrick (26 lipca 1928 – 7 marca 1999) mimo, że od jego śmierci niebawem minie 15 lat wciąż jest dla mnie i filmowym i artystycznym Olśnieniem. Trzeba będzie koniecznie jechać! Bo o takie filmy, o taką Sztukę mi chodzi.

29 grudnia 2013 r.