BYĆ POETĄ

Nie tak rzadko się zdarza, że otrzymuję e-maile dotyczące niekoniecznie literacko-wydawniczych spraw. Znacznie gorsze są telefony.

Nawiązałem bowiem kontakt z pewnym poetą z drugiego końca Polski. Wymieniliśmy się książkami, porozmawialiśmy ze dwa razy przez telefon i sądziłem, że nasza znajomość będzie raczej sporadyczna. A tu okazało się, że ów poeta nie tylko zaczął mnie zasypywać swoimi utworami, ale na domiar złego zachciało mu się do mnie wydzwaniać nawet i po… 15 razy dziennie. Poprosiłem go w końcu aby do mnie więcej nie dzwonił. Mam nadzieję, że zrozumie.

Doprawdy, czegoż to poeci nie robią aby tylko „zaistnieć”. Oto wystarczyło, że w jednym z zapisków napomknąłem, że miałem napisać recenzję na temat pewnego tomika wierszy, a w niedługi czas potem otrzymałem przesyłkę jeszcze jednego poety.

Tym razem książka, raczej księga, jest imponująca: format co najmniej A-4, twarde okładki, papier kredowy, a może jeszcze lepszy, no i wiele jakichś maźnięć, w których trudno rozpoznać, moim zdaniem, o co w nich chodzi. Na pewno nie mają nic wspólnego z poezją. Tak samo zresztą jak wiersze pomieszczone w tym niewygodnym do lektury (chyba że na klęczkach?) tomie.

Nieodparcie natomiast zachwycają mnie Poezje z tomu Italia Marii Konopnickiej. Niekiedy jej wydanie można spotkać do kupienia w Internecie, ale jakoś nie mam zaufania do internetowych zakupów. A poza tym ja muszę wziąć książkę do ręki.

Dlatego też w poszukiwaniu Italii odwiedziłem gdańskie antykwariaty. Italii nie ma, ale za to pokazano mi takie cuda edytorskie z XIX wieku Marii (Maryi) Konopnickiej, że wpadłem w najwyższy zachwyt.

2017_26-stycznia,1

Są to książki z wierszami dla dzieci. Nie mogłem się napodziwiać m.in. Wesołych chwil wydanych w 1889 r. w Wydawnictwie Michała Arcta z litografiami H. Benneta. To, moim zdaniem, najwyższej klasy edytorstwo. Naszukałem się ponadto w Internecie kto zacz ów H. Bennet.

I nie znalazłem informacji, które by mnie usatysfakcjonowały. W każdym razie owe „wiktoriańskie” litografie H. Benneta do książek Maryi Konopnickiej, w tamtym czasie wydawanych, to najprawdziwsze cuda.

Liryki Konopnickiej w dalszym ciągu czytam z największą przyjemnością.

A któż będzie pamiętać o tym m.in. poecie, który i mnie obdarzył w. wym. księgą?

30 stycznia 2017 r.