„BIG SHORT”

Książek i filmów jest teraz zatrzęsienie. Piszą i kręcą niemal wszyscy, którzy potrafią obsługiwać laptopa i utrzymać w ręku trzęsącą się kamerę.

A tak nawiasem to gdzie te czasy, gdy książkę pisało się piórem (lub, jeszcze lepiej, ołówkiem), a obraz filmowy nie był, bez potrzeby, roztrzęsiony?

Pisanie ręczne jest zupełnie inne od laptopowego. To laptopowe: pośpieszne, byle jakie w stylu, w myśli itd., ja niemal z miejsca rozpoznaję. A kina, także byle jakiego, z drżącymi obrazami już nie mogę, nie chcę oglądać.

Dlatego, gdy w Nowy Rok stwierdziłem, że w telewizji nie ma nic do oglądania postanowiłem jeszcze raz obejrzeć film Sydneya Pollacka[1] (Zagubione serca (Random Hearts – 1999). To, moim zdaniem, bardzo dobry i… elegancki film. Elegancki w tym sensie, że wszystko w nim jest bez zarzutu: począwszy od wiarygodnej historii, poprzez znakomitą grę aktorską, aż po świetne zdjęcie i dyskretną muzykę. Jest to nade wszystko film niezwykle sprawnie, wręcz idealnie, zrealizowany. Żadnych niepotrzebnych scen, ani jednego ujęcia z trzęsącą się kamerą, zbliżeń tyle, ile trzeba. Słowem kino na najwyższym poziomie.

Natomiast 2 stycznia br. postanowiłem obejrzeć z DVD dwa filmy, które gdzieś mi umknęły w repertuarze filmowym. Bardzo lubię Jeniffer Lawrance, dlatego nie zwiodłem się na Serenie, filmie z 2014 r. w reżyserii Susanne Bier. Mniej więcej od połowy filmu już można było przewidzieć jak się cała ta opowiadana w nim historia zakończy, nie mniej, moim zdaniem, to jest dobry film.

Natomiast Eskorta (The Homesman – 2014), 112 min., w reżyserii Tommy Lee Johnsa, i z nim samym w jednej z głównych ról, to kompletne nieporozumienie. Ani to western, ani nie wiadomo co. Nie dosyć, że reżyser dobrał wyjątkowo szpetnych aktorów, to, na domiar złego, nie mają co grać. Po co zatem, i dla kogo, takie filmy są kręcone?

Za to uradował mnie skromny film Dumni i wściekli (Pride – 2014), 120 min., reż. Matthew Warchus. Film ten może być przykładem tego jak skromnymi środkami można zrealizowac naprawdę dobre kino. Dlaczego takie, lub podobne filmy, nie mogą powstać w Polsce?

Wracam także do jeszcze bardziej skromnego niż film Warchusa filmu Arabian Nights (Nuits d’Arabie – 2007), 110 min. w reżyserii Paula Kieffera. Niezwykle piękny film z jakże przejmującą piosenką Soft Black Stars, której słowa pozwolę sobie do tego zapisku załączyć.

The-Big-Short_Steve-Carrel_Ryan-Gosling

Steve Carrel jako Mark Baum i Ryan Gosling jako Jared Vennet w Big Short

 

No i największe zaskoczenie: Big Short (The Big Short – 20150, 130 min., reż. Adam McKay. O, takie filmy bardzo lubię. Przeszło dwie godziny projekcji przesiedziałem niemal z zapartym tchem. Film jest dosyć trudny, zwłaszcza jeśli chodzi o bankowy „żargon”, ale warto się skupić, bo wart jest najwyższej uwagi. Poza tym jest to film wizualnie bardzo atrakcyjny, powiedziałbym nawet, że na wskroś… „nowoczesny”, zrobiony z polotem i werwą. Ach, jakże brakowało mi takiego filmu. Jeśli będą powstawały takie filmy jak właśnie Big Short, to wierzę, że sztuka filmowa będzie się miała dobrze.

 

 

SOFT BLACK STARS

 

            Litle children snuggle under soft black stars

            And if you look into their eyes soft black stars

            Deliver them from the book and the letter and the word

            And let them read the silence bathed in soft black stars

            Let them trace the raindrops under soft black stars

            Let them follow whispers and scare away the night

            Let them kiss the featherbreath of soft black stars

            And let them ride their horses licked by the wind and the snow

            And tip-toe into twilight where we all one day will go

            Caressed with tendrils and with no fear at all

            Their faces shining river gold washed by soft black stars

            And angels’ wings shall soothe their cares

            And all the birds shall sing at dawn

            Blessed and wet with joy

            You and i will meet one day

            Under the night sky lit by soft black stars

 

5-7 stycznia 2016 r.

 

[1] Sydney Pollack (1934–2008) reżyser takich filmow jak m.in.

Wątła nić (The Slender Thread –1965), 98 min.;

Przeznaczone do likwidacji (This Property Is Condemned – 1966), 110 min.;

Łowcy skalpów (The Scalphunters – 1968), 102 min.;

Czyż nie dobija się koni? (They Shoot Horses, Don’t They? – 1969), 120 min.;

Jeremiah Johnson – 1972, 108 min.;

Trzy dni kondora (Three Days Of The Condor –1975), 117 min.;

Bez złych intencji (Absence Of Malice – 1981), 116 min.;

Tootsie – 1982, 119 min.;

Pożegnanie z Afryką (Out Of Africa – 1985), 150 min.;

Firma (The Firm – 1993), 154 min.