ŻÓŁTA POCZEKALNIA

Wybór wierszy
Data wydania: 1984

 

„Świat tych wierszy zbudowany jest z tworzywa delikatnego, ze szmerów ledwie słyszalnych, z woni niemal nieuchwytnych. A wszystko to we wciąż zmiennym i zmieniającym obraz ziemi migotaniu”.

Fragment recenzji Reginy Witkowskiej. Sopot, 1993.

ŻÓŁTA POCZEKALNIA,

wybór wierszy,

Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1984, ss. 115 (57 wierszy).

Opracowanie graficzne: Andrzej Morawski.

 

Zawartość: Niepokój; Dwa ogrody; Chciałem zatrzymać; Dzień jutrzejszy jest jak słoneczna równina; Mój sąsiad; Będziesz odchodził, Miałeś zobaczyć; Tamten wczesny krajobraz; Dotykanie czasu; Z nocy w noc, z ciemności w ciemność; Najpierw szkic; Inny wymiar; Dach nieba; Patrzy na mnie mój cień; Czarne jaśminy; Zapach ciemności; Barwy rozpadały się, odchodziły; Nadzieja; Światło przez wzgórza śniegu; Jasność; Na rozstajach wieczornych; Posłuchajmy jeszcze; Deszcz; Rozstanie; Powrót nad inne morze; Idący przez świty pożółkłe; Ty i noc; Szczury; Bezdomni; Poczekalnia; W dialekcie wzroku; Ślad garroty; Sen; Obietnica jasności; 225 km/sek.; Drzwi; Gwiazdy; Msza; Nieznane miejsce; Szkic do wieczornego portretu zmysłów; Chwila; Oczy niewidzialne są wszędzie; Dotyk twej dłoni; Struna bólu; Chciałbyś stać się jabłonią; Na odległość pięści; Maj: wystrzelają kwiaty; Jesteś tajemnicą moich łąk; Jesienność; Być może i ty; Słyszę tylko głos nocy; Gdziekolwiek; Wiatr. Wiatr i deszcz w oczy; Ta przestrzeń jest wymyślona; Księżycowy zalew; Zanim woń żeglugi; Ten brzask słów ody do młodości.

 

 

POSŁUCHAJMY JESZCZE…

 

To jeszcze nie czas na pożegnania.

Nie czas.

Poczekajmy aż ziemia spurpurowieje od liści.

Aż jesień od nas odbiegnie.

 

Powierzymy wykrysztalonemu powietrzu

ostatnie słowa.

Przejdziemy żółkniejące aleje parku

– nie raz –

w zadumie bezsłownej.

 

Wspierając się nawzajem wspomnieniami

pójdziemy naprzeciw nocy.

W domu posłuchamy koncertu skrzypcowego

A–moll Jana Sebastiana Bacha.

Posłuchamy deszczu, posłuchamy ciemności

 

Ty przekonasz mnie, ja przekonam ciebie,

że inaczej nie może być.

Że nadejdzie następna jesień,

i że to czas pożegnań jeszcze nie nasz.

 

W szczelinie ciszy rozpryskują się krople mroku.

Posłuchajmy jeszcze,

                                   jeszcze,

                                                  jeszcze…

 

(1977)

 

 

Z NOCY W NOC,

Z CIEMNOŚCI W CIEMNOŚĆ

 

Jeszcze przytrzymuje cię powłoka snu,

jeszcze tkwisz w pół-baśniowej krainie bieli,

gdzie wstępujesz na jedną trzecią życia…

 

Jeszcze przebywasz

w wielokształtnym obszarze

niedotykalnych wymiarów, dosiadając

skrzydlatych lwów, mlecznobiałych koni…

 

Tymczasem

przechodzi przez ciebie

ostrze „terminatora”,

ruszają wypoczęte tryby twych myśli:

zaczynasz gonić dzień.

 

Po półobrocie przestrzeni,

której jesteś chwilowym mieszkańcem

nieodwołalnie zbliży się do ciebie

krawędź rozdzielająca wszystko na dwoje:

na światło i ciemność.

 

Jeszcze tej nocy ciemność

będzie przygotowaniem do snu.

Lecz być może jutro

będziesz przez nią szybował

w kierunku nie odkrytych głębi Kosmosu.

 

(1977)

 

 

DWA OGRODY

 

Ten ogród

otwierający się codziennie przede mną

jest ciemny od drzew:

z roku na rok niedostrzegalnie starszych,

z dnia na dzień ten sam,

lecz coraz bardziej obcy.

 

Kiedy mijam kolejną wiosnę

zawsze pora kwitnienia

wydaje mi się tak krótka i nietrwała

jak dzień między krawędziami nocy.

Pod Słońcem

scalającym wonie kwiatów, liści…

w obłoki tlących się wyobrażeń

topnieje przestrzeń,

a czas staje się niepochwytny.

 

Kiedyś wejdę do najprawdziwszego ogrodu,

gdzie wznosząca się światłość

zaprowadzi mnie w obszar wiecznych barw,

woni i nieprzemijającego czasu.

A przestrzeni nie zetrą ani wiatry,

ani przebudzenie ze snu.

 

(1978)

2 czerwca 1978 r. na XX Łódzkiej Wiośnie Poetów

Sąd Konkursowy w składzie:

prof. dr Stefania Skwarczyńska, Zbigniew Bieńkowski, Zbigniew Czajkowski,

Maciej J. Kononowicz, Jan Koprowski, Jalu Kurek, 

Zygmunt Lichniak, Bogdan Ostromęcki, Marian Piechal, 

Andrzej Piotrowski, Aleksander Rymkiewicz, Zbigniew Strzałkowski

przyznał temu utworowi Wyróżnienie.

 

Lot-nad-równiną_s.62-63

 

Lot-nad-równiną_s.64-65

 

Lot-nad-równiną_s.66-67