„RYBACZÓWKA”

Tak jak w mieście wyrastają betonowe „parki”, tak poza miastem słychać o wciąż powstających… „rybaczówkach”.

Nie wiem skąd się biorą te „parki”, które z parkami nie mają nic wspólnego. 

Kiedy piszę te słowa trwa tropikalny, ciężki, wilgotny upał. Co i rusz zbierają się potężne, czarne chmury. Nawet grzmi, nawet błyska, ale ani kropli z tego deszczu.

Zanim jeszcze nastąpiły te upały wybraliśmy się w pierwszą niedzielę sierpnia do nowej… rybaczówki na Kaszubach.

Cieszyłem się, że wreszcie wyjeżdżam nad jezioro. Przedtem otrzymałem przepiękny prospekt, ze  wspaniałymi zdjęciami, jednej z nowo otwartych rybaczówek na Kaszubach.

 A tak na marginesie to szukam od dłuższego czasu spokojnego miejsca gdzie mógłbym: pospacerować, powędkować, a także i… popisać, słowem pobyć nareszcie nad jeziorem. To ku przypomnieniu szanownym czytelnikom tych zapisków, że jeśli gdzieś znają takie miejsce, to proszę, dawajcie mi natychmiast(!) znać.

Jedziemy więc poranną niedzielą w kierunku Kościerzyny. I tu w pewnej chwili skręcamy w prawo. Droga jest na Kartuzy, mija nas samochód za samochodem. Wreszcie jesteśmy na miejscu. Tuż obok tej ruchliwej drogi, gdzie nie ma pięć sekund spokoju, ktoś postawił rybaczówkę. Prezentuje się nawet nieźle, ale jakaś taka malutka. Bo przecież na zdjęciach wygląda niemal jak okazały dworek, z rozległą przestrzenią wokół, z pomostami itd.

No tak, bardzo „sprytnie” ktoś zrobił zdjęcia, bo nie dosyć, że rybaczówka maluteńka, że wolnej przestrzeni obok niej prawie wcale, to na domiar złego jest… zakaz kąpieli. Jakże to tak: jezioro i nawet przy pomostach nie można w nim zanurzyć stopy? Ano tak, pod wodą jest pełno wodorostów i trzeba by się nimi zająć. A to przecież wymaga jakichś pozwoleń, a nade wszystko umiejętnego ich, przynajmniej wokół pomostów, usunięcia.

Można jednak wypożyczyć kilka łódeczek. Właśnie obserwujemy jak kilka osób wchodzi z wędkami do jednej z nich. Potem, już z daleka, można zaobserwować, jak ani jedna osoba z tej łódki nie ma pojęcia o wędkowaniu.

Idziemy na spacer wokół jeziora. Bajko ty moja: nareszcie żadnego miasta, żadnych murów, żadnego ujadania i wycia psów na balkonach. Wokół tylko cisza i spokój. I jeszcze najważniejsze: coraz bardziej piękniejące w upale południa jezioro. Co chwila przystawaliśmy podziwiając jego absolutnie piękno.

Żadne słowa nie zdołają wyrazić nieskazitelnego piękna jeziora.

2015_2-sierpnia_jez-Grabówko,x

Absolutne piękno jeziora.

2015_2-sierpnia_jez-Grabówko,okolice

O, w takim domku, i w takiej okolicy, chciałbym zamieszkać.

2015_2-sierpnia_nad-jez-Grabówko,x

Chciałbym to jezioro mieć na własność… przynajmniej na czas wakacji. 

13 sierpnia 2015 r.