„BEZPŁATNY EGZEMPLARZ”

Znajomy badacz literatury przysłał mi najnowszy tomik poezji, tym razem poety średniego pokolenia. Znajomy otrzymał ten tomik jako… „bezpłatny egzemplarz”.

Papier – jak przeczytałem ostatnio, w jakimś szkicu poświęconym edytorstwu – jest mimo wszystko bardzo trwały. Jeśli zatem wydawać książki to tak, by nie rozsypywały się już przy pierwszym z nimi kontakcie.

No bo cóż z tego, że książka w. wym. poety średniego pokolenia ma kwadratowy (nietypowy) format i jakby składające się, lakierowane okładki, jeśli jest beznadziejnie sklejona i praktycznie jednorazowego użytku.

W poezji najważniejszy jest, oczywiście, tekst. Zajrzyjmy więc do owego tomika. I cóż tu mamy?      

Oto – przykładowo – jeden z utworów:

„Oderwałem się / Od książki / Do życia / Od życia / Do książki / Tej / Tego”.

A oto i drugi utwór:

„W skrzynce list / W domu list / Napisałbym! Ale / Żaden adres / Tam”.

I jeszcze utwór trzeci:

„Nabieram głęboko powietrza ale i tak coś się rozpada – / Kurz gęsty niezauważalny patrz pod nogi / patrz pod nogi ale kilkulatek już leży i nie wie / płakać czy nie obok na trawniku stara opona/ plastikowa torebka biegnący gdzieś pies – tutejsze / końce świata mają się zupełnie dobrze”.

Zacytowałem tylko trzy utwory, ale w takiej samej tematyce, i poetyce, jest utrzymany cały tomik. Być może ktoś doczyta się w tych mini zapiskach, w tych strzępach jakiegoś sensu. Bo według mnie te utwory w ogóle nie kwalifikują się do poezji.

Jeśli taka ma być (ba!, jest!) współczesna poezja to ja jej ani nie rozumiem, ani nie akceptuję. Moim zdaniem każdy teraz może być poetą i pisać takie wiersze. Nastąpiła zatem absolutna, totalna dewaluacja zarówno słowa pisanego, jak i, nade wszystko, poezji.

Mało tego, ktoś takie tomiki poetyckie kwalifikuje do druku, miasto wojewódzkie daje na nie pieniądze itd. Czy żadna z tych osób kwalifikujących, rozdających granty, stypendia lub dofinansowania nie ma rozeznania: czym jest poezja, a czym nie jest?

I chyba można podziwiać megalomanię i dobre samopoczucie autora takich poezji.

Ja jednak nie mam zamiaru nikogo powstrzymywać od pisania wierszy. Niechże jednak ci poeci przedtem poczytają chociażby Roberta Frosta, czy Thomasa Hardy albo i naszego Stanisława Grochowiaka. Być może doznają: co to jest Poezja.

25 lipca 2015 r.