DÉMODÉ?

15 kwietnia Anno Domini 2022: Triduum Paschalne. W środkach masowego przekazu ta sama jednotematowa sieczka, a poza tym fascynacja wyszczerzoną Kasią Cichopek, która wraz ze swoimi latoroślami spędza święta na Malediwach.

(Jeszcze tak niedawni wszędzie, ależ to wszędzie pisano o Katarzynie Zielińskiej. Kto zacz… doprawdy nie wiem, ponoć to aktorka).

Przepraszam, a cóż mnie może obchodzić Kasia Cichopek albo Katarzyna Zielińska. Na świecie dzieje się tyle wspaniałych zjawisk. Oto – przykładowo – do Gdańska powinna w połowie kwietnia przyjść wiosna. A tu wiosny jak nie było, tak nie ma.

Wprawdzie zakwitły już forsycje, gdzieś nieśmiało przebijają się głogi, ale to mało, stanowczo za mało. Ludziska są już tak złaknieni wiosny, że wczoraj widziałem, że jakiś jegomość, mniej więcej w moim wieku, spacerował… „na samym T-shircie”.  A było zaledwie +16 stopni Celsjusza. Pogoda na krótki rękaw to musi być co najmniej +18 stopni Celsjusza.

A więc wiosna jest wtedy, moim zdaniem, gdy: będzie właśnie owe przynajmniej +18 stopni Celsjusza i to dzień w dzień (no i oczywiście żadnych przymrozków). Poza tym muszą (właśnie: muszą!) rozkwitnąć forsycje oraz głogi. Muszę usłyszeć kosa. (A w tym roku ani kosów, ani innych wiosennych ptaków ani du du.

A może to ja jestem już tak głuchy, że nawet ptaków nie słyszę, ale przecież widziałbym – tyle jeszcze widzę – że tu i owdzie kos „się pasie” albo przysiada. Na czym tu jednak „się paść”, gdy trawa też marniutka, bo ledwo, ledwo „wyłazi” z ziemi).

Na mojej podokiennej sąsiadce, czyli krzewie pigwy ani listeczka. Wszędzie: szaro, zimno, ponuro i wietrznie. Wiecie, kiedy według mnie będzie wiosna: wtedy, gdy w pełni zakwitnie właśnie ów krzew pigwy. Czekam zatem na jej oszałamiającą biel kwiatów. To dopiero będzie wiosna, to dopiero będzie święto, a nie że Kasia Cichopek się wyszczerza stojąc zanurzona do pasa w wodzie gdzieś na jakichś Malediwach. Wyjechała, to jej sprawa. Po co o tym bezustannie trąbić?

Albo rozgłaśnianie, że jakiś młody aktor zachorował. Małoż to ludzi ma problemy ze zdrowiem. Jan Kobuszewski trzydzieści dwa lata(!) żył ze stomią. Czy kiedykolwiek o tym gdziekolwiek chociażby pisnął?

Zapisek ten zacząłem w połowie kwietnia, a dziś jest już 2 maja br. Czy coś się w pogodzie zmieniło? Niewiele, bo jeszcze dwa dni temu musiałem ubrać się zupełnie po zimowemu, a przeziąbłem tak, jak nie zmarzłem podczas minionej zimy.

Wybraliśmy się jednak na spacer do Parku Oliwskiego. Godzina południowa, na jezdni ul. Polanki nieduży ruch samochodowy, za to na chodnikach prześcigający się rowerzyści. Przechodnie muszą im ustępować miejsca, a Państwo Rowerzyści łaskawie przemykają na swoich Rowerach.

To samo w Parku Oliwskim: jest wyraźny zakaz jeżdżenia na rowerach. A jednak co i rusz ktoś się pojawia i klucząc i gibając się na rowerze wymusza ustąpienie mu z drogi. Straszny wkurw mnie ogarnia, gdy doświadczam czegoś takiego.

Od kiedy sięgnę pamięcią zawsze dla rowerów była tylko i wyłącznie jezdnia(!). Potem pociągnięto „nitki”, czy też „ścieżki” rowerowe, ale rowerzyści mają w dupie te wszystkie „nitki” oraz „ścieżki” i jeżdżą, gdzie im się żywnie podoba. Ostatnio na Chełmie jakiś hulajnogowy jeździec w szaleńczej prędkości zbliżając się krzyczał: „Z drogi! Z drogi, kurwa, bo jadę!”. Czy ktoś to rowerowo-hulajnogowe szaleństwo wreszcie ogarnie?

A może to ja już jestem taki démodé, że nie mogę nadążyć za współczesnością i nowoczesnością. Dawniej – przykładowo – można było złożyć odręcznie napisane podanie, do tego „obowiązkowo uiszczało się opłatę skarbową” i sprawa była rozpatrzona lub nie. (Najczęściej nie, czyli tak, jak jest i obecnie). Teraz powymyślano jakieś… „programy”, „aplikacje”, tak że trudno się w tym połapać.

Oto próbka… „języka polskiego”, dotycząca wprawdzie fotografii, ale taka językowa norma dotyczy teraz niemal wszystkiego:

„Obsługa formatu WebP została dodana do edytora graficznego Pixelmator, IrfanView od wersji 4.51 oraz GIMP od wersji 2.10. Photoshop obsługuje zapis do tego formatu przez plugin. Polski kreator stron WebWave wspiera format WebP podczas tworzenia stron internetowych”.

„Wymóg formalny” jest teraz taki, że trzeba podania składać wyłącznie przez Internet.

A co z tymi osobami, które ani komputerów nie posiadają, ani nie potrafią… „nawigować” w Internecie? A co z osobami z niepełnosprawnościami np. wzrokowymi i słuchowymi? Czy ktoś o nich pomyślał?

Nic, kompletnie nic nie można załatwić w kwestiach literacko-wydawniczych. Instytucje kultury to teraz finansowane z publicznych pieniędzy, czyli z kieszeni podatnika, prywatne folwarki, gdzie wszelkie dotacje, dofinansowania itd. są rozdzielne według jednego, jedynego kryterium… widzimisię.

Szerzej jednak o tym i ze szczegółami może w następnym zapisku.

15 kwietnia – 2 maja 2022 r.