ILUSTROWANY TOMIK POEZJI

Zaiste, otrzymuję co jakiś czas: a to antologie przeróżnych grup poetyckich, a to antologie poetów takiej, czy innej ziemi, a to antologie pokonkursowe itd. Antologii jest wielka, przeogromna ilość. Można by powiedzieć, że wszyscy dzisiaj piszą (bez „prawie” wszyscy), ale nie ma się czemu dziwić, bo przecież tak było i w XX, a zwłaszcza w XIX wieku. Z tej przeogromnej ilości osób piszących zawsze coś się wykluje, coś pozostanie. W XIX wieku nasi czterej Wieszcze oraz wielu ciekawych poetów jak chociażby Asnyk, Karpiński, Konopnicka, Lenartowicz, Pol, czy Syrokomla. W XX wieku Skamandryci, Miłosz, Grochowiak. Z współczesnych: Marzanna Bogumiła Kielar… dopóki nie „poszła w profesory”. Czytaj dalej

ZAISTE, MAJ…

Motto:

 

„Ludzie – wszyscy i zawsze – balansują na skraju przepaści,

nad przerażającą otchłanią, tam, gdzie świat się kończy,

 bo końcem świat jest kres czucia, kres ich własnych zmysłów.

Że też nie zakręci im się w głowie od tej niepojętej ciemności!

A przecież ten, kto nie dozna owego zawrotu,

 nie ma poczucia własnego j a”.

 

Dziennik (1905-1914)

10 listopada 1906,

Béla Balázs (1884-1949) Czytaj dalej

JACEK ZIELIŃSKI

SADY W OBŁOKACH

 

Spójrz, miła, płyną chmury

Czy będzie dziś pogodny dzień?

Zaświeci nam słońce, gdy mi powiesz to, co wiem

Spójrz jeszcze wyżej

Gdzie lśni słoneczny, jasny świat

Na niebie i na ziemi

Na niebie i na ziemi

Na niebie i na ziemi

Rozrzuca kwiaty maj

Białe sady kwitną, nad nami, w obłokach

Białe sady płyną i kołysze je tylko wiatr

Twe oczy mówią, „Kocham”

Niebieskie, jasne oczy twe

I niebo jest blisko

Gdy ty jesteś blisko mnie

Dla ciebie kwiaty z nieba

Dla ciebie kwiaty z nieba

Dla ciebie wszystkie kwiaty

Na ziemię rzuca maj

 

Autorzy utworu:

Andrzej Zieliński / Leszek Antoni Moczulski

 

Czytaj dalej

WIOSNA? WIOSNA!

Zaiste, nareszcie przyszła wiosna. Stwierdziłem, zauważyłem, to dopiero wczoraj, gdy na Hucisku w Gdańsku wysiadłem z autobusu i udałem się w kierunku tzw. Kunsztu Wodnego. Aż tyle bowiem moim oczom ukazało się zieleni i nareszcie zobaczyłem drzewa, wysokie drzewa, a pod drzewami ławeczki. Czytaj dalej

PLISZKA GÓRSKA (TUDZIEŻ O LEKTURACH I O TYM JAK SIĘ CZYTA NAZWISKO FLORENCE PUGH).

Zaiste, marzec to miesiąc jak najbardziej zimowy. No bo – z jednej strony – wspaniale przygrzewa Słońce i dnia już znacznie przebyło, ale – no, ba! – jest to tylko zdradliwe oblicze marca. Bo – z drugiej strony – ziąb straszliwy zewsząd skądś ciągnie. Marzec to zatem najbardziej znielubiany przez mnie miesiąc. Wyjdziesz – zdawałoby się już na wiosenny spacer – na dwór, a tu coś cię nagle ułapi za łydki i będzie, jeśliś nie wdział kalesonów, kąsać mroźnie, a mocno. Czytaj dalej

I NAGRODA W III EDYCJI KONKURSU LITERACKIEGO „PIĘKNO SPADAJACYCH LIŚCI”.

Otrzymałem właśnie informację, że mój tekst pt. Koniec lata w uzdrowisku albo Spotkanie na termach, otrzymał pierwszą nagrodę w dziale prozy w III edycji Konkursu Literackiego „Piękno Spadających Liści”, zorganizowanego przez Gminny Ośrodek Kultury w Charsznicy (powiat miechowski, województwo małopolskie). W konkursie wzięło udział, zgłaszając teksty prozatorskie, 175 osób. Do ścisłego finału jury zakwalifikowało 50 tekstów. Teksty do konkursu zostały nadesłane także z Austrii, Belgii, Irlandii, Niemiec i Szwecji. Czytaj dalej

OD KRASZEWSKIEGO DO FLESZAROWEJ-MUSKAT. I Z POWROTEM. (PO DRODZE ZACHWYCAJĄC SIĘ… KUBRICKIEM).

Zaiste, nie sądziłem, że czytając powieść Z siedmioletniej wojny Józefa Ignacego Kraszewskiego, dotrę do Stanleya Kubricka (1928-1999) i jego Barry Lyndona (1975), 184 min. Nie ma się jednak czemu dziwić, to się przecież samo kojarzy i narzuca. Od razu bowiem, kiedy zacząłem czytać powieść Kraszewskiego, przypomniał mi się Barry Lyndon. Czytaj dalej

TRZY FILMY, ALBO O WICHURACH, KTÓRE „WKRACZAJĄ” I „POWODUJĄ”.

Zaiste, tutaj, gdzie mieszkam, czyli „Jeszcze dalej niż północ”[1], czyli na pograniczu zatoki a właściwie zalewu tzn. w „czerwonej strefie” wichrów, „Armagedonów pogodowych”, „wkraczań potężnych załamań pogody” itd., faktycznie jest wyłącznie… rześko z podmuchami już jakby przedwiosennymi, co naocznie, osobiście mogłem stwierdzić dzisiaj na przedpołudniowym spacerze. Czytaj dalej

(NA MARGINESIE) POWIEŚCI KRASZEWSKIEGO

Motto:

 

„Nie wahamy się wstrzymać

łaskawych naszych czytelników (!!) wyznaniem im na ucho

i pod najuroczystszym zaklęciem,

że – nigdy powieści nie tworzym z własnej fantazji”.

 

 Kamienica w Długim Rynku (1868), Józef Ignacy Kraszewski (1812-1887). Czytaj dalej