VOLVO TRIATHLON SERIES – MRĄGOWO

28 sierpnia br. odbył się VOLVO TRIATHLON SERIES – MRĄGOWO, w którym na dystansie 1/8 IRONMAN wziął udział mój syn Szymon oraz jego teść Jarosław O. Każdy, oczywiście, w swojej kategorii wiekowej.

1/8 IRONMAN, czyli tzw. dystans sprinterski, to: 475 m pływanie; 22,5 km jazda na rowerze oraz, na zakończenie, trzeba jeszcze przebiec, tak jak w tym przypadku, 5,25 km. 

2016_27-sierpnia_Szymek_zm1

Tegoroczne lato jakby na zakończenie wakacji nagle przypomniało o sobie, bo przyszły dni z bezchmurną, niemal podzwrotnikową pogodą i takimiż, przeszło trzydziestostopniowymi upałami. Bardzo lubię takie upały, świetnie się wtedy czuję. Tym zatem chętniej jechałem na nadjeziorną imprezę sportową aż do Mrągowa aby kibicować synowi Szymonowi i Jarkowi O.

Zajechaliśmy tedy do Mrągowa położonego nad pięknym i wyjątkowo czystym jeziorem Czos. Ach, jakże ta woda Jeziorna nagrzana sierpniowym Słońcem pachnie. A  wczesnym wieczorem można było podziwiać koniunkcję Jowisza i Wenus.

Uczestników, na różnych dystansach, było co najmniej kilkuset. Tym bardziej cieszy, zupełnie dobry czas mojego syna Szymona: 1 godz., 24 min. i 11 sek.

2016_28-sierpnia_Szymek-na-rowerze_zm

Prawdę mówiąc podziwiam wszystkich IRONMAN-ów począwszy od tych, którzy traktują udział w tych bardzo trudnych zawodach jak najbardziej wyczynowo, aż po tych, którzy płyną, jada na rowerze, biegną dla samych siebie, dla sprawdzenia swoich nie tylko przecież fizycznych możliwości.

Z opowiadań wiem, że najtrudniejsze są zmiany dyscyplin, bo inne partie mięśni pracują podczas pływania, inne podczas jazdy na rowerze i oczywiście jeszcze zupełnie inne podczas biegu.

2016_28-sierpnia_Szczęśliwy-medalista_zm

No i jeszcze ten przeszło trzydziestostopniowy upał. Wielu kibiców najzwyczajniej go nie wytrzymywało, chroniło się w cień, wreszcie siedziało mocząc nogi w pobliskim jeziorze.

A cóż dopiero mówić o zawodnikach. Wprawdzie jezioro łagodziło ten sierpniowy skwar, ale trzeba było przebiec, jak w tym przypadku, przeszło 5 km. Ustawiałem się tu i owdzie z moją komórką i pstrykałem zdjęcia aż do rozładowania baterii.

Parę zdjęć załączam do tego zapisku. Jakaż jednak jest satysfakcja dla zawodnika, i radość dla kibicującego, gdy IRONMAN dobiegnie już do mety. Jeszcze tylko medal zawieszony na szyi, kilka chwil na odetchnięcie, jakieś napoje i arbuz dla uzupełnienia płynów i można świętować zwycięstwo.

Prawdę mówiąc podziwiam i zazdroszczę IRONMAN-om.

29 sierpnia 2016 r.